Był skazany na podwójne dożywocie i 212 lat więzienia. Dowódca szwadronu śmierci z czasów apartheidu ułaskawiony przez władze RPA

Eugene de Kock, były dowódca niesławnego policyjnego "szwadronu śmierci? Vlakplaas, który na przełomie lat 80. i 90. mordował aktywistów walczących z apartheidem, wychodzi na wolność. 66-letni dziś de Kock sam dokonał setki zabójstw.

Opisująca sprawę de Kocka BBC przypomina, że w przeszłości nadano mu przydomek "Prime Evil" - stało się tak ze względu na rolę, jaką odegrał dowodząc policyjnym oddziałem Vlakplaas, którego zadanie polegało na zabijaniu (głównie czarnych) przeciwników apartheidu. Teraz de Kock, po spędzeniu 20 lat w więzieniu, wyjdzie na wolność.

BBC cytuje ministra sprawiedliwości RPA Michaela Masuthę, który decyzję o ułaskawieniu skazanego na podwójne dożywocie i dodatkowo 212 lat więzienia de Kocka, argumentuje "interesem budowania narodu i pojednania".

 

"Zamknięcie rozdziału"

De Kock odpowiedział za swoje zbrodnie po pierwszych wolnych wyborach w RPA w 1994 roku. Przyznał się do winy i w 1996 usłyszał wyrok. Jak podaje brytyjska stacja wziął też "pełną odpowiedzialność za działania swojego tajnego oddziału". Przed sądem potwierdził, że osobiście zabił ponad 100 osób.

Podczas pobytu w więzieniu były policjant udzielił kilku wywiadów, w których prosił rodziny ofiar o wybaczenie swoich win. Pisał do nich także listy. Choć jego postać wciąż budzi w kraju kontrowersje, wydaje się, że skrucha de Kocka przez część rodzin została uznana za autentyczną. Niejaka Sandra Mama, wdowa po zamordowanym przez policjanta w 1992 roku Glenacku Mama, przyznała w rozmowie z BBC, że zgadza się decyzją o ułaskawieniu zabójcy.

- Myślę, że w ten sposób zamkniemy pewien rozdział naszej historii, bo przeszliśmy długą drogą i jego uwolnienie pomoże jeszcze bardziej procesowi pojednania, a ciągle jest jeszcze dużo rzeczy, które jako kraj musimy zrobić - mówiła dziennikarzom.

"Narzędzie w rękach władz?"

Południowoamerykańska psycholożka Pumla Gobodo-Madikizela, która przeprowadzała wywiady z uwięzionym de Kockiem, również popiera pomysł jego uwolnienia, twierdząc, że był on narzędziem w rękach ówczesnych władz. Sam de Kock podkreślił kiedyś, że ostatni przywódca kraju z czasów apartheidu (i laureat pokojowego Nobla) - Frederik Willem de Klerk - ma "ręce unurzane we krwi".

Władze RPA nie zamierzają ujawniać dokładnego miejsca i czasu uwolnienia de Kocka.

Więcej o: