Kopacz o 膨daniach zwi您kowc闚: Jestem sk這nna do dialogu, ale bez przystawiania pistoletu do g這wy

- Sprzeciwiam si stawianiu ultimatum. Jestem sk這nna do ka盥ego dialogu, ale bez przystawiania pistoletu do g這wy - powiedzia豉 premier Ewa Kopacz w Polskim Radiu. Doda豉 te, 瞠 je郵i program naprawy kopal si sprawdzi, to mo積a go zastosowa r闚nie do innych sp馧ek w璕lowych.

- Jeśli program naprawy kopalń okaże się skuteczny, to może posłużyć też innym kopalniom, nie tylko tym z Kompanii Węglowej, ale też np. z Jastrzębskiej Spółki Węglowej - powiedziała dziś premier Ewa Kopacz na antenie Polskiego Radia. Premier podkreśliła też, że rząd chce, by polskie bezpieczeństwo energetyczne było oparte na polskim węglu. - A skoro tak, to polski węgiel musi być konkurencyjny. A skoro tak, to górnicy, którzy pracują najciężej, muszą uczestniczyć w trudnym procesie naprawy - dodała. Kopacz stwierdziła, że do procesu naprawy potrzebne są dwie strony: nie tylko rząd, ale i górnicy.

Powiedziała również, że program naprawy kopalń został zaproponowany przez rząd po raz pierwszy od kilkunastu lat. - Po raz pierwszy przekonaliśmy górników, że trzeba zreformować polskie górnictwo. Mam pełną satysfakcję, że podczas 12 godzin rozmów zdołałam ich przekonać. Cieszę się, że zyskałam partnera do tego trudnego zadania. Rz康 jest zdeterminowany, by naprawiać polskie górnictwo i nie pozwolić, by upadły kolejne kopalnie.

Żądania związkowców warte 36 mld zł? "Sprzeciwiam się stawianiu ultimatum"

Prowadzący program zwrócił uwag, że żądania kolejnych grup zawodowych, np. rolników, mogą zrujnować budżet. - Rzeczpospolita wyliczyła, że obecnie spełnienie tych żądań pochłonęłoby 36 mld zł - przytoczył. Premier odpowiedziała, że ta suma może być nawet wyższa, bo "podobne żądania mogą pojawiać się każdego dnia w roku wyborczym". - Rząd przyjął budżet i ma określoną politykę, którą prezentował cztery lata temu Donald Tusk - powiedziała Kopacz. - To nie jest polityka, w której dominują podszepty skrajnych prawicowców i skrajnych liberałów. Umiar i zdrowy rozsądek muszą mieścić się w prezentacji działań rządu - pokreśliła. - Dyscyplina, a nie rozdawnictwo na prawo i lewo - dodała.

Zapytana o to, czy jest gotowa, by rozmawiać z rolnikami i odpowiedzieć na ich postulaty do piątku, odpowiedziała: - Sprzeciwiam się stawianiu ultimatum. Jestem skłonna do każdego dialogu, ale bez przystawiania pistoletu do głowy - powiedziała. Dodała, że najlepiej rozmawiać w formule trójstronnej: rząd, pracodawcy, związki zawodowe. Z tymi ostatnimi w sprawie rolników ma się spotkać minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz. - Chciałabym, by związki zajmowały się interesami pracowników, a nie zajmowały miejsce opozycji politycznej - podkreśliła.

O ultimatum rolników czytaj tu>>>

Banki, które udzielały kredytu we frankach, będą nadzorowane

Premier odniosła się też do trudnej sytuacji ludzi, którzy posiadają kredyty we frankach szwajcarskich. - Jestem po stronie ludzi, a nie banków, i to kosztem polityki banku, a nie budżetu - powiedziała i dodała, że nadzorem banków, które udzielały kredytów, zajmą się Komisja Nadzoru Finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Plany związane z przewalutowaniem będą znane pod koniec tygodnia. Premier obiecała też, że zmiany będą implementowane szybko, bo "od tego zależy los ludzi".

PO wesprze finansowo kampanię Komorowskiego

Kopacz potwierdziła, że Platforma Obywatelska wesprze finansowo kampanię wyborczą prezydenta Bronisława Komorowskiego. Prowadzący spytał, czy pogłoski o sumie 15 mln zł są prawdziwe. - Będzie różnie. W miarę potrzeby - odpowiedziała premier i dodała, że kampania zacznie się dopiero wtedy, gdy marszałek Sejmu ogłosi termin wyborów. - Nie chcemy rozpoczynać kampanii jak inne partie - dodała.

Chętnie wezmę udział w procesie, jaki wytoczy A. Duda

Odniosła się też do pozwu, który wystosował przeciwko niej kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda za to, że premier przypisała mu wypowiedź na temat posłania polskich wojsk na Ukrainę. Zadeklarowała, że chętnie weźmie udział w procesie. - Pozwy też są dla ludzi, jeśli pozwy będą tylko po to, żeby tłumaczyć, czy kandydat na prezydenta jest osobą konkretną i precyzyjną w swoich wypowiedziach, to niech ten proces się toczy, ja bardzo chętnie będę w tym procesie uczestniczyła. Dzisiaj jedyną rzeczą, która Polakom się należy, to powiedzieć uczciwie i precyzyjnie, że Polska nie wybiera się na żadną wojnę, że Polska dzisiaj nie będzie wchodzić w żadne konflikty zbrojne. Tego oczekuję od każdego kandydata - powiedziała.

Jak dodała, prezydent Bronisław Komorowski jest "zwolennikiem przede wszystkim pokojowych rozwiązań i na pewno nie będzie nikogo wysyłał na wojnę". Jak podkreśliła, polityk, który kandyduje na urząd prezydenta, nie może być dwuznaczny. - Nawet jeśli twierdzi, że nie to miał na myśli, to od kandydata na najwyższe stanowisko w tym państwie oczekuje się przede wszystkim konkretów i jednoznaczności - zaznaczyła szefowa rządu.

Poznamy nazwisko nowego rzecznika? "Powiem wtedy, gdy będę gotowa"

W sprawie zaplecza politycznego premier odpowiadała wymijająco. Nie chciała zdradzić swoich planów. - Jeśli pan liczy, że ogłoszę dziś, kto będzie nowym rzecznikiem i szefem gabinetu, to muszę pana rozczarować. Powiem wtedy, kiedy będę gotowa. Plan mam w głowie i będę go wdrażać w życie. Pewien etap się kończy, mamy nowy rok, musimy myśleć o tym, z jakim programem będziemy iść do podwójnych wyborów - powiedziała.

Nie chciała też komentować okoliczności, w jakich odeszła jej rzeczniczka Iwona Sulik. - W polityce człowiek nie przywiązuje się do swoich uczuć i emocji. Trzeba iść do przodu. Emocje zostawiam dla siebie i wyciągam wnioski.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Wi璚ej o: