Bujak: Polskie wojsko na Ukrainie? Nie, chodzi o pomoc wojskową. My jej odmawiamy, a na Kremlu się cieszą

- Ukrainie jest potrzebna pomoc wojskowa. My tej pomocy wojskowej wręcz demonstracyjnie odmawiamy. Chcąc nie chcąc, realizujemy politykę, z której Kreml może być tylko zadowolony - mówił w Poranku Radia TOK FM Zbigniew Bujak. Kilka dni temu mówił o potrzebie wysłania na Ukrainę polskiego wojska. Teraz zasugerował, że został źle zrozumiany.

- Byłoby fantastycznie, gdyby polscy żołnierze walczyli na Wschodzie, bo wtedy pokazalibyśmy, że budujemy głęboki i trwały sojusz - stwierdził przedwczoraj Zbigniew Bujak , były opozycjonista, członek Komitetu Obywatelskiego Solidarności z Ukrainą. - I rozpętała się burza. Premier i prezydent się odcięli. Andrzej Duda najpierw nie miał refleksu, ale potem PiS zaczął się odcinać. Pandemonium - opisywał reakcje na te słowa Jacek Żakowski. Bujak był gościem Poranka Radia TOK FM i tłumaczył, co właściwie miał na myśli.

Jacek Żakowski: Po co pan to powiedział?

Zbigniew Bujak: W odpowiedzi na pytanie. Mówię o pomocy wojskowej. Ona od wielu miesięcy jest pilnie Ukrainie potrzebna. My tej pomocy wojskowej wręcz demonstracyjnie odmawiamy. Wysyłamy koce i konserwy, a na granicy aktywnie ścigamy wszelką pomoc wojskową dla Ukrainy. Zatrzymujemy, co się da.

Jesteśmy werbalnie proukraińscy, faktycznie prorosyjscy?

- Tego nie powiem, ale chcąc nie chcąc, realizujemy politykę, z której Kreml może być tylko zadowolony. Kreml tupie nogą, a my tym strachom ulegamy. Szokujące.

Pan chce, żeby pod Mariupolem byli polscy żołnierze?

- Sami Ukraińcy o to nie wnoszą.

Zobacz wideo

Pan to powiedział?

- Uznajmy, że to rzecz bezprzedmiotowa. Dlaczego warto o tym mówić? Na naszym terytorium jest brygada ukraińsko-polsko-litewska. Rozumiem, że wojskowa. I rozumiem, że nie została sformowana na defilady. Był tu prezydent Poroszenko z wizytą, po czym sam pojechał do tej brygady, nikt z nim nie pojechał. Po co taka dziwna demonstracja?

Że on pojechał?

- Że inni nie pojechali. I mam pytanie do MSZ, MON, prezydenta: po co jest ta brygada? Jeśli demonstracyjnie pokazujemy, że Poroszenko jedzie tam sam, to my w Polsce tego nie zauważyliśmy, ale na Kremlu zauważyli to natychmiast. To jest demonstracja polityczna.

Powinien więc pojechać prezydent czy premier z Poroszenką do tej brygady? I co powiedzieć? "Chłopaki, wracajcie do domu"?

- Pokazać, że budujemy strategiczny pakt obronny w ramach NATO.

A budujemy?

- No właśnie nie budujemy.

Ukraina nie jest krajem natowskim.

- Panie redaktorze, proszę sobie wyguglać NATO-Ukraina i tam przeczytamy, jak szeroka, głęboka, poważna jest współpraca NATO z Ukrainą. Że Ukraina bierze udział w misjach.

A NATO w konflikcie na Ukrainie bierze udział?

- Wypowiada się. W Newport mówi, że należy pomagać.

Pojechały tam czołgi?

- NATO działa poprzez kraje członkowskie!

To czego pan oczekuje od Polski?

- Po pierwsze: tam, na Wschodzie, potrzebują środków łączności, bo posługują się telefonami komórkowymi, które są nie tylko podsłuchiwane, ale namierzane przez najemników z Moskwy. Trzeba im dać wojskowe środki łączności. I my je mamy na zbyciu. Po drugie: skąd są ofiary? Najemnicy i separatyści w nocy podchodzą do nich na kilkaset metrów i strzelają ze wszystkiego, co mają. Dlaczego mogą to zrobić? Mają rosyjski sprzęt obserwacyjny, dzięki czemu widzą w nocy. Ukraińcy tego nie mają, a my produkujemy jedne z najlepszych termowizorów na świecie.

Powinniśmy im je dać?

- Oczywiście, zapakować i wysłać.

A proszą?

- Bardzo! Przekazali całą listę potrzeb do NATO. Skoro tak chcemy pomagać przez NATO, sojusz to ma. Ale NATO wysłało dostatecznie dużo sygnałów: pomagajcie. Teraz potrzebne są dwustronne rozmowy, co i gdzie ma trafić. Dlaczego Polska ma obowiązek się tym zająć? Każdy sprzęt wymaga przeszkolenia, serwisu. I trudno to organizować z odległych Stanów Zjednoczonych. Zresztą Ameryka już pomaga, ale ta pomoc nie będzie tak skuteczna. Dlaczego my powinniśmy to robić? W tej części Europy jednym z najważniejszych strategicznych paktów to pakt między Polską a Ukrainą. Do tego z czasem możemy dołączyć Litwę, Białoruś. I dzisiaj jest pora na to, żeby ten pakt budować. Bo tego typu pakty działają, kiedy kraje mają w tym interes. A my mamy ten interes. I NATO to rozumie perfekcyjnie.

"W gazetach tego nie napiszą" - przeczytaj o prawdziwej twarzy Ukrainy >>

Więcej o: