PZ: Minister manipuluje. Nie jesteśmy biznesmenami, jesteśmy lekarzami

Porozumienie Zielonogórskie odpiera zarzuty ministra Arłukowicza, zarzucając mu manipulację. - Nie zamykamy gabinetów każdego roku. Zdarzyło się to raz, 11 lat temu (...). Pan minister wywołuje wojnę z lekarzami, zakładnikami są pacjenci - mówią przedstawiciele PZ.

Przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego zwołali konferencje prasową, by odpowiedzieć na wcześniejsze oświadczenie ministra Arłukowicza. - Pan minister wziął pacjentów jako zakładników na wojenkę z Porozumieniem Zielonogórskim. Dla własnych ambicji - stwierdził podczas konferencji prasowej prezes dolnośląskiego oddziału PZ Jacek Krajewski.

Zamykanie gabinetów? "Raz nam się zdarzyło..."

Krajewski zaznaczył, że problem 2 mld zł nigdy nie istniał, a stwierdzenie, że lekarze żądają dopłat od pacjentów, jest kłamstwem. - Nie jesteśmy biznesmenami, jesteśmy lekarzami. Nie zamykamy gabinetów każdego roku. Raz się to nam zdarzyło, 11 lat temu, więcej tego nie było. Dopiero teraz nieudolne negocjacje pana ministra spowodowały, że gabinety lekarzy rodzinnych są zamknięte - powiedział.

Zobacz wideo

Postulaty Porozumienia Zielonogórskiego

Jakie są oczekiwania Porozumienia Zielonogórskiego? Według jego przedstawicieli lekarze chcą jak najbardziej zbliżyć się do kompromisu z Ministerstwem Zdrowia. - Nie chcemy limitów onkologicznych. Chcemy likwidacji możliwości zmiany umów jednostronnie. Chcemy zmiany zasad weryfikacji ubezpieczeń przez NFZ. Chcemy przywrócenia dotychczasowego modelu opieki nad chorymi z cukrzycą i przewlekłymi chorobami układu krążenia. Chcemy przywrócenia prawa do leczenia u dermatologa i okulisty bez skierowania. I nie chcemy kolejek w POZ - wymieniał Krajewski.

- A wszystkie działania pana ministra zmierzają do tego, żeby nasi pacjenci mieli utrudniony dostęp do lekarza pierwszego kontaktu - skwitował.

"Arłukowicz chce zrazić do nas naszych pacjentów"

- Nikt z nas się nie spodziewał, że po spotkaniu z panią premier minister się tak zachowa - stwierdził inny przedstawiciel PZ. - Spodziewaliśmy się, że dzięki koncyliacyjnej postawie ministra Arłukowicza będziemy mogli jutro otworzyć gabinety - powiedział, dodając, że takiej woli ze strony ministra nie było.

Następnie odniósł się do kwestii finansowych, o których mówił Arłukowicz. - To jest manipulacja kwotami, mająca na celu zrazić do nas pacjentów, którzy od wielu lat nam ufają. Ciekawostką jest to, że minister rzuca miliardami, podczas gdy w planie NFZ na 2015 r. wzrost na podstawową opiekę wynosi 83 mln zł - stwierdził.

- Wszędzie na świecie na POZ przeznacza się około 20 proc. budżetu. U nas, wliczając transport sanitarny i pomoc nocną - około 10 proc. - zaznaczył. Źle jest też, jeśli chodzi o dostęp pacjentów do opieki. - W Lubuskiem 75 proc. lekarzy rodzinnych nie podpisało umów. Prawie 800 tys. pacjentów nie ma opieki, ma ją tylko 180 tys. W Nowej Soli, w której mieszkam, ani jeden gabinet lekarza POZ nie jest otwarty, choć wszyscy są przygotowani i mogliby jutro pójść do pracy - skarżył się przedstawiciel PZ.

Następnie wyjaśnił, że Porozumienie Zielonogórskie jest opozycją dla każdego ministra zdrowia. - Wskazujemy na wady tego systemu, który jest źle skonstruowany. Proszę mi pokazać pacjentów, którzy dzisiaj pochwalą ten system i są z niego zadowoleni. Należy go zmieniać - tłumaczył.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: