Morderstwo pod Białą Podlaską. Dozór policyjny i poręczenie majątkowe dla studentów z Poznania

Studenci z Poznania, którzy przywieźli morderców małżeństwa N. na miejsce zbrodni - pod Białą Podlaską - na razie nie trafią do aresztu. Sąd zastosował wobec nich środki zapobiegawcze. W przypadku 19-letniej Lindy M. będzie zastosowany dozór policji, a w przypadku jej rówieśnika Marcina S. - poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł. Są podejrzani o zacieranie śladów. Grozi im do 5 lat więzienia.

Do zbrodni na małżeństwie N. pod Białą Podlaską przyznali się ich syn Kamil N. i Zuzanna M. Wczoraj zostali aresztowani tymczasowo na okres trzech miesięcy. Grozi im dożywocie. Czytaj więcej>>

Linda M. studentka malarstwa i Marcin S. student inżynierii zarządzania, mieli się poznać z nastoletnimi mordercami na festiwalu Open'er w Gdyni. W niedzielę wieczorem w Poznaniu lubelscy funkcjonariusze weszli do mieszkań podejrzanych o zacieranie śladów morderstwa.

- Gdy funkcjonariusze przyjechali z Lublina do poznańskiego mieszkania, nastolatków nie było w domu. Sąsiedzi poinformowali ich o tym, że policja ich szuka, po czym zgłosili się sami na komisariat - powiedział rzecznik lubelskiej policji insp. Janusz Wójtowicz w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

"Zabrali ze sobą plecak z dowodami zbrodni"

W nocy z piątku na sobotę mieli przywieźć Kamila N. i Zuzannę M. w okolice domu małżeństwa N., a następnie zabrali do Krakowa - twierdzą lubelscy policjanci.

"W okresie od 13 grudnia 2014 r. do 14 grudnia 2014 r. w Rakowiskach, pow. bialskiego i Krakowie (Linda M. i Marcin S. - red.) działając wspólnie i w porozumieniu utrudniali postępowanie karne pomagając Kamilowi N. i Zuzannie M. sprawcom zabójstwa Jerzego N. i Agnieszki N. uniknąć odpowiedzialności karnej" - czytamy we wczoraszym oświadczeniu prasowym Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

"Bezpośrednio po zdarzeniu przewieźli ich samochodem z Rakowisk do Krakowa, zabierając ze sobą - w celu zniszczenia - plecak zawierający dowody w postaci narzędzi zbrodni, rękawiczek oraz elementów ubioru sprawców".

"Formalnie nie przyznali się do czynu"

Według Prokuratury Okręgowej w Lublinie, ani Linda S. ani Marcin N. formalnie nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu. Jednak obydwoje "złożyli wyjaśnienia w których nie kwestionowali swego udziału w zdarzeniach o jakich mowa w zarzucie".

Są oskarżeni o poplecznictwo. Grozi im kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! "Wszyscy w sali weselnej płakali". Mąż naprawdę zaskoczył swoją żonę>>

Więcej o: