Rubel najsłabszy w historii, na moskiewskiej giełdzie panika. Co dalej? Recesja, bankructwo i... koniec Putina?

Rubel najsłabszy w historii, na moskiewskiej giełdzie panika, a Bank Rosji decyduje się na ?desperacką? podwyżkę stóp procentowych. Analitycy przyrównują sytuację w Rosji do kryzysu z 1998 roku, kiedy Moskwa zbankrutowała i musiała prosić o pomoc humanitarną. Putinowi zostaje jedno - wycofać się z Ukrainy - ocenia dr Robert Zmiejko z SGH.

Wczorajszy dzień już nazwano w Rosji "czarnym poniedziałkiem". Rubel kilkakrotnie bił rekordy słabości, gwałtownie spadały notowania na moskiewskiej giełdzie. Wieczorem za dolara płacono 63,4 rubla, a za euro 78,81 rubla. "Wykres kursów na moskiewskiej giełdzie walutowej wyglądał jak EKG pacjenta umierającego na ciężki zawał" - opisuje w "Gazecie Wyborczej" Wacław Radziwinowicz . Jak wskazują analitycy, takich kursów nie widziano od 1999 roku, kiedy Rosję trawił ogromny kryzys finansowy, który wstrząsnął rynkami na całym świecie. Moskwa musiała wówczas ogłosić niewypłacalność, a nawet prosić o pomoc humanitarną.

Bank Rosji spanikował?

Rosyjski bank centralny postanowił interweniować. Na specjalnym, zwołanym w nocy posiedzeniu podwyższył stopy procentowe z 10,5 do 17 proc. Jeszcze przed inwazją na Krym wskaźnik ten wynosił 5,5 proc. Tu znów nasuwają się analogie do kryzysu z 1998 roku. To najwyższa podwyżka stóp od tamtego czasu, kiedy Rosja bankrutowała.

- Rynek finansowy i sami obywatele uznali decyzję o podniesieniu stóp za dowód paniki i desperacji. Dlatego zaczęła się masowa wyprzedaż rosyjskiej waluty - wyjaśnia dr Robert Zmiejko, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej. W rezultacie rano rubel na chwilę się umocnił, nawet o 10 pkt proc., po kilku godzinach znów zaczął jednak pikować. Po południu przekroczył psychologiczną granicę 80 rubli za dolara i 100 rubli za euro. Analitycy mówią o "panice": rosyjska waluta nigdy nie była tak słaba.

Defibrylator nie działa

Według BBC Bank Rosji, podwyższając tak drastycznie stopy procentowe, sięgnął po "defibrylator". Który, jak widać, nie zadziałał. "To desperacki krok, ale sytuacja wydaje się coraz bardziej rozpaczliwa" - pisze Steve Rosenberg. Czy to znaczy, że rosyjska gospodarka zaczyna umierać? - To za duże słowo - zaznacza dr Zmiejko. Jego zdaniem obnaża to słabość rosyjskiego banku centralnego, który nie potrafi powstrzymać deprecjacji rubla. Nie działa wyprzedawanie dolarów z rezerw walutowych, nie działa też podwyższanie stóp procentowych. - Bank Rosji nie jest tak mocny, by skutecznie interweniować na rynku - podkreśla ekonomista.

Niektórzy wciąż tłumaczą spadek wartości rubla zniżką cen ropy. Ta jednak w poniedziałek nie spadała drastycznie, chwilo wręcz rosła. Rublowi to nie pomagało. Zdaniem dr. Zmiejki inwestorzy odwracają się od rosyjskiej waluty.

Zobacz wideo

Putin musi wycofać się z Ukrainy?

Co więc pozostało Rosji? - Jedyne narzędzie, które ma w posiadaniu Władimir Putin, to zmiana optyki dotycząca polityki międzynarodowej - ocenia dr Zmiejko. Dopiero więc wycofanie się z Donbasu i złagodzenie kursu wobec Ukrainy mogłoby otworzyć Rosję na zachodni kapitał, który wspomógłby tamtejszą duszącą się w zamknięciu gospodarkę.

Na razie jednak trudno spodziewać się, by Putin wycofał się z Ukrainy. Co to oznacza dla rosyjskiej gospodarki? Będzie tylko gorzej. Recesja jest już pewna, zapowiadają ją nawet oficjalne prognozy kremlowskich ekonomistów. - Jeśli kurs polityki Moskwy się nie zmieni, Rosja może się stać niewypłacalna - mówi dr Zmiejko. Mówiąc kolokwialnie, Rosja zbankrutuje. Nasz rozmówca podkreśla jednak, że dzięki rezerwom walutowym może się to stać dopiero za rok lub dwa.

"Głęboka recesja, strajki i..."

Już dziś faktem są problemy budżetowe. Putin nakazał ministrom cięcie wydatków o 10 proc. Zdaniem Zmiejki w przyszłorocznym rosyjskim budżecie okrojone zostaną środki na politykę społeczną, edukację czy ochronę zdrowia.

To już przekłada się na życie przeciętnych Rosjan, których domowe budżety topnieją w zatrważającym tempie. Przez inflację i międzynarodowe sankcje cukier podrożał o 20%, mięso o 18%, a owoce i warzywa o 11%. W wyniku spadku wartości rubla siła nabywcza wynagrodzeń spadła o połowę. A podniesione właśnie stopy procentowe oznaczają, że odcięci od zachodniego kapitału przedsiębiorcy będą skazani na lichwiarskie pożyczki. Czym to się skończy? - Głęboką recesją, niezadowoleniem społecznym, strajkami i manifestacjami przeciw rządom Putina - ocenia dr Zmiejka.

Ekonomista przyznaje, że Rosjanie to silny i wytrzymały naród. Ale są granice. - Niewykluczone, że pojawi się chęć odwołania prezydenta - wskazuje.

Więcej o: