Kurs rubla dalej spada. Ekspert: Fala podwyżek dopiero wzbiera. Odczują to sprzedawcy w Polsce

Najniższy od lat kurs rubla, spadek cen ropy i embargo na zachodnią żywność. Putin obiecał Rosjanom, że będą się bogacić, jednak kryzys pokazał, że to mało realne zapewnienie. - Siła nabywcza Rosjan spadła o połowę - tłumaczył w rozmowie z Tokfm.pl Sebastian Płóciennik z PISM.

Rubel ustanowił nowe antyrekordy. Po raz pierwszy w historii za dolara płacono powyżej 57 rubli, a za euro - więcej niż 71 rubli. Presję na kurs waluty narodowej Rosji wywierają zachodnie sankcje i wciąż taniejąca ropa naftowa.

Zdaniem Sebastiana Płóciennika z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych spadek rubla bardzo mocno odczuje rosyjska klasa średnia, która powstała na boomie cen ropy w ostatniej dekadzie. - Putin zawarł ze społeczeństwem umowę społeczną - nie oczekujcie demokratyzacji, ale dzięki temu będziecie mogli się bogacić, kupować zachodnie towary konsumpcyjne, wyjeżdżać na wakacje za granicę. Te obietnice nie mogą być spełnione przy takiej tendencji kursu rubla - tłumaczył ekspert.

Jako przykład podwyżek podaje Apple i Ikeę, które "już podniosły ceny w Rosji", a - jak podkreśla - fala podwyżek dopiero wzbiera.

- Jeszcze niedawno w magazynach leżały towary kupione po starym kursie rubla i te poszły jak woda. W listopadzie - mimo kryzysu - bardzo wzrosła sprzedaż samochodów. Rosjanie zorientowali się, że sytuacja będzie się raczej pogarszać i jeżeli planowali kupić samochód, to nadeszła ostatnia okazja - mówił.

Rosja sama się nie wyżywi

Jak spadek rubla wpłynie na biedniejszą część społeczeństwa rosyjskiego? - Przede wszystkim poprzez wzrost cen żywności, przy czym wpływ ma nie tylko sam kurs, ale też embargo na import żywności z krajów Zachodu - uważa Płóciennik.

Rosjanie szukają alternatywnych rynków dostaw, m.in. z Białorusi i Turcji, ale także Chin i Ameryki Południowej. Nie jest to łatwe. Ponadto Białoruś w dużej mierze importuje produkty zachodnie, przetwarza je i nazywa białoruskimi, by mogły bez cła wjechać na teren Federacji Rosyjskiej. Z tego powodu zresztą Rosjanie zdecydowali się na kontrole importu z tego kraju.

Władze Rosji liczą, że w przewidywalnym czasie będzie można zastąpić import własną produkcją. Problem w tym, że nie da się tego osiągnąć z dnia na dzień, zwłaszcza że FR nie była dotąd kojarzona ze zbyt wydajnym rolnictwem. Dlatego Rosjanie są skazani na rosnące ceny.

Ekspert poruszył również temat spadku cen ropy. - Niektórzy twierdzą, że jest to efekt procesów rynkowych i osłabienia globalnej gospodarki. Inni że Saudyjczycy próbują osłabić amerykańskich konkurentów. Sami Rosjanie twierdzą, że to jeden wielki spisek i chodzi o wykończenie Putina - powiedział i dodał, że niezależnie od przyczyn cena ropy spada poniżej 60 dolarów za baryłkę, co oznacza, że rosyjski budżet będzie miał gigantyczną dziurę. - Dodatkowo zależny od ceny ropy rubel leci mocno w dół i wszystko co importowane staje się droższe - skwitował.

Interwencje banku centralnego i panika inwestorów

Rosjanie stosują dwa instrumenty, by zminimalizować wpływ zamieszania na rynkach finansowych. Jak tłumaczy ekspert, bank centralny stara się ustabilizować kurs waluty, skupując z rynku ruble i wyprzedając dolary i euro. Podwyższa też stopy procentowe, żeby zwiększyć atrakcyjność rosyjskich obligacji. - Inwestorzy są jednak w panice i interpretują zdecydowane kroki banku centralnego jako sygnały, że będzie jeszcze gorzej. Im mocniej bank centralny interweniuje, tym bardziej inwestorzy panikują - powiedział.

- Rząd stara się też pomóc, obiecując firmom dotkniętym przez - zwłaszcza finansowe - sankcje. Ponadto Putin może zacząć regulować ceny, choć wielu ekonomistów rosyjskich przestrzega przed takim rozwiązaniem. Zapowiada też walkę ze spekulantami, choć nie do końca wiadomo, jak miałaby ona wyglądać - tłumaczył Płóciennik.

Jeszcze innym środkiem, po który Moskwa może sięgnąć, jest wprowadzenie kontroli przepływów kapitałowych. Ale skutkiem byłoby odcięcie Rosji od międzynarodowego rynku finansowego - bardzo ryzykowne, biorąc pod uwagę zadłużenie rosyjskich firm za granicą.

Ile straci Unia Europejska?

Ekspert PISM nie chce przeceniać wpływu spadku rubla na gospodarkę UE. Nie ma on wpływu na dostawy paliw, bo ceny tych ostatnich są nominowane w innych walutach. Największym problemem jest jednak eksport na rynek rosyjski. - Bez względu na sankcje spadek kursu rubla sprawia, że Rosjan po prostu nie stać na kupowanie produktów zagranicznych - zauważył.

Kryzys odczuwają też sprzedawcy w Gdańsku, Olsztynie czy polskich regionach graniczących z Kaliningradem. - Siła nabywcza Rosjan spadła o połowę, dlatego rzadziej odwiedzają polskie miasta. Premier Dmitrij Miedwiediew ocenił straty całej Unii Europejskiej z powodu mniejszej sprzedaży do Rosji na 40-50 miliardów euro rocznie i są to rachunki dość prawdopodobne.

- Oczywiście te straty są nierównomiernie rozłożone. Bardzo dużo do Rosji eksportują Niemcy i ich produkty, które cieszyły się ogromnym wzięciem, stają się za drogie dla Rosjan. Być może zostaną częściowo zastąpione importem z Chin, które mają tańsze towary, a poza tym import z tego kraju jest "politycznie zalecany" - podsumował ekspert.

O Władimirze Putinie i absurdach współczesnej Rosji przeczytaj w książkach >>

Więcej o: