Żakowski: "Dręczymy dzieci, na hasło kultura rzucają się do ucieczki". MEN szuka nowych lektur

"Baśniobór" jest hitem wśród uczniów szkół podstawowych, bo dzieci uwielbiają książki o magii. Tymczasem nauczyciele serwują im lektury sprzed kilkudziesięciu lat. - Szkoła jest gigantycznie opóźniona - mówi Jacek Żakowski w TOK FM. - To, co obecnie czytają uczniowie podstawówek, nie sprawdza się - potwierdza Joanna Dębek, rzecznik MEN.

Jak mówi Jacek Żakowski, zaczynamy odkrywać prawdę, że źródłem wiedzy i kompetencji nie są instytucje, tylko społeczeństwo, dom, rodzina, sąsiedzi, koledzy i media. - Szkoła tylko może porządkować kompetencje zdobywane w naturalnym środowisku. Odbudowanie tej świadomości, kiedy kompetencja, zwłaszcza kultura, przekazywane są gdzie indziej - twierdzi Żakowski w TOK FM .

Za przykład podaje filmiki na YouTube, które w życiu dzieci i młodzieży odgrywają dużą rolę. To przez nie poznają świat. Żeby go dobrze interpretować, potrzebują jednak odpowiedniego klucza, który właśnie szkoła powinna im zapewnić. Ta zdaniem publicysty jest jednak "gigantycznie opóźniona", bo nie ma w niej nawet kluczowych dzieł kinematografii XX-wiecznej.

Orzeszkowa jak neolit

Dzieci potrzebują inspiracji, czegoś, co je wciągnie. W dzisiejszym obrazkowym świecie, gdzie telewizja i internet odgrywają ważną rolę, trudno o lektury, które dzieci będą "pochłaniać". - A my cały czas Orzeszkowa, jakiś Mickiewicz Adam, bardzo zdolny poeta, ale też duża grupa dużo mniej zdolnych twórców - mówi Żakowski.

- Dręczymy te dzieci, a one na hasło kultura rzucają się gwałtownie do ucieczki. Bo to jest kultura równie im obca, jak dla nas kultura neolitu. Myślę, że gdybyśmy mieli podziwiać tańce neolitowe, to też byśmy się rzucali do ucieczki - komentował publicysta w TOK FM.

"Baśniobór" zamiast "Dzieci z Bullerbyn"

Tymczasem wystarczy spojrzeć, co czytają dzieci same z siebie. Jakie książki przynoszą do szkoły - królują smoki, wampiry i magia. Taki baśniowy świat pociąga je najbardziej. "Dzieci z Bullerbyn" już nie przemawiają do uczniów, teraz modne są pochodne Harrego Pottera - mówi polonistka w jednej ze szkół podstawowych we Wrocławiu. - Ostatnio hitem wśród uczniów są książki Mulla Brandona, najchętniej czytają sagę "Baśniobór" - dodaje.

Zmianę tę powoli dostrzega również MEN. Co prawda w szkole podstawowej od wielu lat nie ma spisu lektur, obowiązuje jednak kanon, z którego czerpią nauczyciele. - Nie możemy wymagać od nauczycieli, żeby byli ze wszystkim na bieżąco. Jest kanon, z którego częściowo się korzysta. To, co obecnie czytają uczniowie podstawówek, nie sprawdza się. Wybierane przez część nauczycieli książki nie rozbudzają ciekawości ucznia, opisują nieznaną dziecku rzeczywistość sprzed kilkudziesięciu lat - tłumaczy Joanna Dębek, rzecznik MEN.

Ankieta MEN rozwiąże problem?

Lektury w szkole podstawowej spełniają bowiem inną funkcję niż w gimnazjum czy liceum. Tu po raz pierwszy uczeń z nimi się styka. To od tego, czy są ciekawe i wciągające, zależy, czy później w dorosłym życiu sięgnie po książki.

MEN zdecydowało się więc zapytać uczniów, nauczycieli, a także rodziców czy dziadków, jakie ich zdaniem książki spodobają się najmłodszym. Ankieta jest dostępna na stronie ministerstwa . - Od 27 listopada do 1 grudnia wypełniło ją 4,5 tys. osób. Planujemy zakończyć sondaż w styczniu, ale jeśli zainteresowanie będzie duże, to przedłużymy ją - zapowiada Dębek. - Już teraz widać pewne trendy i powtarzające się pozycje na tej liście, ale nie chcemy ich zdradzać, żeby nikt się tym nie sugerował - dodaje.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Inna twarz konfliktu w Donbasie [ZDJĘCIA AGENCJI REUTERA]>>

Więcej o: