Egzaminatorzy zaliczają matury na siłę? "Podciąganie z zera", "Wyciąganie z dna"

"Uczniowie tak rozwiązali testy egzaminacyjne, że każdy wynik powyżej zera zaczyna cieszyć" - pisze po próbnej maturze nauczyciel polskiego Dariusz Chętkowski. Jego zdaniem matury nie zdałby nikt, gdyby nie system oceniania narzucony przez CKE - dostrzeganie w pracach plusów na siłę.

Chętkowski, widząc bardzo złe rezultaty, musiał przestać oceniać prace, tak jak robiono to do tej pory, i przejść na "styl, który w tym roku narzuciła egzaminatorom CKE". Jaki to system? Należy sprawdzać prace jeszcze raz i "na siłę dostrzegać w nich plusy".

Wyniki jednak niewiele się poprawiły. "Gdy się podciąga z zera, to naprawdę trudno o cud" - pisze.

"Ciemno i tylko ciemno"

"Próbna matura zwykle wypada źle, jednak zawsze widać światełko w tunelu. W tym przypadku jest ciemno i tylko ciemno" - pisze Chętkowski, a jego spostrzeżenia podzielają nauczyciele z innych szkół, w których "takiej mizerii nigdy nie było".

Zdaniem Chętkowskiego uczniowie nie przejmują się egzaminem dojrzałości, bo uwierzyli, że "pierwszej nowej matury nie można nie zdać". "Już tam MEN i CKE postarają się, aby wyniki były rewelacyjne" - pisze.

Przytacza też wyniki próbnej matury, podczas której "z dwa wyciągano co dziesiątego ucznia".

Ostatnia szansa na zmianę

Złe wyniki egzaminu powinny zasygnalizować autorom reformy, że należy jak najszybciej zmienić egzamin maturalny. W innym przypadku "znowu będziemy szukać winnego i udowadniać, kto w tej sprawie okazał się osłem".

Nauczyciel zapowiada, że jeśli kolejna próbna matura wypadnie tak samo źle, to "zaczyna polowanie na osła".

Cały wpis w serwisie Polityka.pl >>>

Więcej o: