"Wprost": Sikorski rozlicza posłów, a sam powinien się tłumaczyć. Nie lepsi są Arłukowicz i Neumann

Marszałek Sejmu Radosław Sikorski otrzymał dziesiątki tysięcy zwrotów kosztów za używanie prywatnego auta - donosi "Wprost". Jeździ sam? To byłoby dziwne, bo ma wielkopańskie maniery i lubi, by go obsługiwać - pisze gazeta. Wg niej gigantyczne pieniądze za podróże pobierali też minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i jego zastępca Sławomir Neumann.

Za każdy przejechany służbowo kilometr poseł dostaje z Sejmu 83 gr. A to dużo, bo przecież za np. stukilometrową podróż otrzymuje aż 83 złote - pisze "Wprost" . Z przywileju chętnie korzystają parlamentarzyści, w tym ministrowie, którzy jednocześnie są posłami - dodaje tygodnik.

Lakoniczna odpowiedź

Do nich zaliczał się Radosław Sikorski. Mimo że jako minister spraw zagranicznych korzystał z całodobowej opieki oficerów BOR i przysługiwała mu rządowa limuzyna, wykorzystywał publiczne środki na podróże prywatnym autem. A ponieważ Sikorski lubi być obsługiwany, niewyobrażalne, by przejechał dziesiątki tysięcy kilometrów rocznie swoim samochodem w celach służbowych - pisze "Wprost".

Tygodnik podaje, że w 2010 r. Sikorski pobrał z Sejmu 21 tys. zł, w 2011 r. 26,5 tys. zł, w 2012 - 19,1 tys., a w zeszłym roku niecałe 10 tys. Rzeczniczka obecnego marszałka Sejmu poproszona o komentarz do sprawy odpowiedziała lakonicznie, że "nie używał samochodów będących w gestii MSZ", a na pytanie, jak Sikorskiemu udało się wyjeździć dziesiątki tysięcy kilometrów, nie odpowiedziała w ogóle.

Neumann pobierał rokrocznie 35 103 zł 60 gr

Ciekawe są też dwa kolejne opisywane przypadki - Bartosza Arłukowicza i Sławomira Neumanna. Minister zdrowia także dysponuje służbową limuzyną. Mimo to na podróże własnym autem pobrał w 2012 r. 27 tys. zł, co oznacza, że w każdy weekend musiałby przejeżdżać 600 km, a w święto - 300. Arłukowicz, zapytany przez "Wprost", jak udało mu się wyjeździć takie dystanse, wciąż nie udzielił odpowiedzi.

Rządowym podróżnikiem rekordzistą jest jednak Neumann - podaje "Wprost". W latach 2009-2013 deklarował on przejazdy za, rokrocznie, 35 103 zł 60 gr. To oznacza, że każdego roku przemierzał taką samą trasę z dokładnością do jednego metra! Jeśli wziąć pod uwagę tylko koszty paliwa, za taką sumę rocznie można przejechać aż 64 tys. kilometrów, co oznacza, że w ciągu pięciu lat Neumann prawie pokonał odległość, która dzieli Ziemię i Księżyc. "Wprost" pisze, że zastępca Arłukowicza nie znalazł czasu na komentarz ws. wyjazdów.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: