Nadużycia posłów to "efekt ogólnego dziadostwa i oszczędzania". Trzeba więcej płacić parlamentarzystom

"Nie chcę rozgrzeszać posłów, którzy prawdopodobnie oszukiwali budżet państwa. Skoro jednak do wypłaty im pieniędzy z sejmowej kasy wystarczy zwykłe oświadczenie, to aż się prosi o nadużycia. Zamiast zdawać się na uczciwość posłów, trzeba zmienić przepisy" - uważa Michał Szułdrzyński. Publicysta "Rz" apeluje też o podwyżkę dla posłów.

Prócz bohaterów "afery madryckiej" kilku innych posłów będzie musiało się tłumaczyć ze służbowych podróży. Z informacji tygodnika "Polityka" wynika, że wątpliwości budzą m.in. samochodowe wyjazdy Zbigniewa Girzyńskiego z PiS.

Według Michała Szułdrzyńskiego z "Rzeczpospolitej" wyniki audytu są w sumie optymistyczne, bo "6 posłów na 460 (zatem mniej niż półtora procent) jest na bakier z regułami przyzwoitości". Zaznacza jednocześnie, że nie ma zamiaru bronić parlamentarzystów, "którzy prawdopodobnie oszukiwali budżet państwa".

"Skoro jednak do wypłaty im pieniędzy z sejmowej kasy wystarczy zwykłe oświadczenie, to aż się prosi o nadużycia. Posłowie zwyczajnie nie powinni mieć na to szans" - napisał w najnowszym wydaniu "Rz".

Zdaniem Szułdrzyńskiego "nadużycia, których dopuścili się parlamentarzyści, to po części efekt ogólnego dziadostwa - ignorowania zasad, szukania wszędzie oszczędności itp.". Publicysta uważa, że afera wywołana przez posłów Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego powinna skończyć się zmianą przepisów oraz... podwyżką w Sejmie.

"Jeśli więc marszałek Radosław Sikorski chce zostawić po sobie coś dobrego, powinien odprowadzić do gruntownej reformy poselskich uposażeń. Spotka się to oczywiście z krytyką i oskarżeniami. Ale o tym, czym kończy się słuchanie populistów i oszczędzanie na siłę, przekonaliśmy się 10 kwietnia 2010 r." - napisał Michał Szułdrzyński.

Więcej o: