Niemieccy specjaliści o Tusku: Przyjaźń z Merkel się opłaciła. Ale musi się szybko wykazać

Eksperci podkreślają kredyt zaufania, który Donald Tusk wypracował dzięki długiej znajomości z Angelą Merkel, ale nie ukrywają też zastrzeżeń. "Nigdy nie interesował się dogłębnie UE...?

Donald Tusk obejmuje stanowisko prezesa Rady Europy. Na objęcie przez byłego polskiego premiera roli głównego negocjatora w tej instytucji patrzy się w Niemczech pozytywnie.

- Donald Tusk uprawia politykę w sposób bardzo zrównoważony i integracyjny - cechy, za które ceniliśmy jego poprzednika Hermana Van Rompuya - mówi Gunther Krichbaum (CDU), przewodniczący komisji ds. polityki zagranicznej Bundestagu. Wybór Tuska "nie był oczywisty" - dodaje Krichbaum i przyznaje, że Berlin jest tym bardziej "zadowolony, że się udało".

Inny deputowany CDU do Bundestagu, Karl-Georg Wellmann, zauważa, że "Berlin jest zainteresowany skoordynowanym przywództwem w Europie", a wybór Tuska temu sprzyja. - Przywództwo w Europie oznacza dzisiaj przejęcie większej odpowiedzialności - dodaje Wellmann i podkreśla, że tego również oczekują obecnie od Europy USA.

Zaufanie na kredyt

Kredyt zaufania ze strony Berlina jest zdaniem Pawła Tokarskiego, politologa Fundacji "Nauka i Polityka", wynikiem wieloletniej znajomości z Angelą Merkel. - Mają za sobą wiele szczytów i negocjacji - mówi polski politolog i przypomina, że Merkel występowała już w 2007 r. podczas kampanii wyborczej Tuska w Warszawie. Kanclerz Niemiec wie, czego może się spodziewać po nowym przewodniczącym RE.

O dużym kredycie zaufania mówi także Nicolai von Ondarza, również z Fundacji "Nauka i Polityka". Politolog podkreśla jednak, że jest to "raczej kredyt krótkoterminowy". - Tusk nie będzie miał dużo czasu na przyzwyczajanie się do nowej roli. Musi się bardzo szybko wykazać i przekonać, że jest zdolny do takiej mediacji, która prowadzi do stabilizacji - powiedział von Ondarza.

Jak europejski jest Tusk?

Paweł Tokarski uważa, że Zachód patrzy na Tuska przez pryzmat polityki europejskiej i nie dostrzega wizerunku polityka wewnątrz kraju, który "wykorzystywał swoją proeuropejskość także dla ugruntowania pozycji w Polsce". Zauważa też, że Tusk "nigdy nie interesował się dogłębnie UE". - Nie zaprezentował dotychczas żadnego poważniejszego programu dotyczącego kierunku podążania UE i dlatego musi się opierać na doradcach - mówi. Główną rolę odgrywa Piotr Serafin, który "posiada z Berlinem bardzo dobre stosunki".

Ekspert Fundacji "Nauka i Polityka" Nicolai von Ondarza dodaje, że aby Tusk sprawdził się w roli europejskiego negocjatora, będzie musiał się również intensywniej zainteresować sprawami Europy Południowej. - Francja i Hiszpania muszą się czuć równie dobrze rozumiane jak Niemcy - przypomina politolog i wskazuje m.in. na problem migracji i groźbę wojny w Libii.

Tusk w roli wschodniego mediatora

Zdaniem polityków największe oczekiwanie wobec Tuska dotyczy mediacji na wschodzie Europy.

Wszyscy podkreślają, że Europa bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebuje w tej kwestii wspólnego stanowiska. Gunthner Krichbaum postrzega obsadzenie Tuska na pozycji przewodniczącego RE za "ważny sygnał w tym kontekście". UE pokazuje, że ceni kompetencje i ekspertyzę wschodnią Polski oraz młodszych krajów członkowskich UE. Podobnie argumentuje Karl-Georg Wellmann.

Paweł Tokarski podkreśla, że Rosja do tej pory stara się pertraktować z dużymi krajami, takimi jak Niemcy czy Francja, i unika rozmów z reprezentantami UE. - Putin raczej nie będzie chciał Tuska nobilitować - ocenia politolog. Jego zdaniem oznacza to także większą presję na Tuska. Polityk od początku będzie się starał być bardzo naturalnym negocjatorem, ponieważ będzie potrzebował większości.

Zdaniem Wellmanna Niemcy nie obawiają się Tuska w roli negocjatora kwestii polityki wschodniej, bo ufają ścisłym stosunkom polskiego polityka z Angelą Merkel. - Tusk doskonale rozumie, że jest w nowej roli - nie jako premier Polski, lecz jako reprezentant UE - mówi polityk chadecji.

Unia dla wszystkich

Gunther Krichbaum uważa, że wybór Tuska jest też ważnym sygnałem wewnątrz UE. - Wybór reprezentanta kraju, który nie należy do strefy euro, sygnalizuje, że wszystkie kraje są w UE traktowane na równi. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy UE przechodzi kryzys związany z euro oraz kiedy nie wiadomo, co się stanie z Wielką Brytanią w UE, Tusk może się okazać dobrym mediatorem - mówi.

Nicolai von Ondarza podkreśla jednak, że styl mediacyjny Tuska różni się od jego poprzednika. - Van Rompuy działał za zamkniętymi drzwiami. Po Tusku wielu się spodziewa widocznej różnicy - stwierdza. Jego zdaniem "Tusk prezentuje konkretną pozycję i raczej jej nie ukrywa".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Zobacz wideo