Policjant, który zastrzelił nastolatka w Ferguson: Bałem się o życie. Rodzice Browna: Chciał po prostu zabić

- Bałem się, bo czułem się jak pięciolatek trzymający Hulka Hogana. Myślałem, że mnie zabije - powiedział w wywiadzie udzielonym telewizji ABC News Darren Wilson - policjant, który we wrześniu zastrzelił w Ferguson czarnoskórego Michaela Browna. - To nie musiał być mój syn, on po prostu chciał kogoś zabić - odpowiadają rodzice nastolatka.

Darren Wilson zdecydował się na udzielenie wywiadu, bo - jak wielokrotnie podkreślał - nie czuje się winny z powodu zastrzelenia czarnoskórego nastolatka. - Mam czyste sumienie, bo wiem, że dobrze wykonywałem swoją pracę - tłumaczył w rozmowie z dziennikarzem telewizji ABC News.

Dwa dni temu jego stanowisko poparł sąd. - Nie istnieje żadna prawdopodobna przesłanka, by postawić Wilsona w stan oskarżenia - uznała po dwóch dniach obrad 12-osobowa wielka ława przysięgłych hrabstwa St. Louis w stanie Missouri. Przysięgli ocenili, że strzelając do 18-letniego Michaela Browna, policjant działał w samoobronie i nie przekroczył swych uprawnień.

Decyzja przysięgłych wywołała falę protestów w całych Stanach Zjednoczonych. Na ulicę wyszli nie tylko mieszkańcy Ferguson; demonstracje przeciwko brutalności policji odbywały się również m.in. w St. Louis, Seattle, Nowym Jorku, Chicago, Los Angeles, Oakland, Filadelfii i Waszyngtonie.

"Zadałem sobie pytanie, czy mogę go zastrzelić. Musiałem"

W pierwszej części wywiadu, udzielonego przez Wilsona amerykańskiej stacji, policjant jeszcze raz opowiedział o wydarzeniach z 9 września br. Według jego relacji, do strzelaniny doszło po tym, jak funkcjonariusz zauważył poszukiwanego za kradzież Browna i jego kolegę, którzy szli środkiem ulicy. Nastolatek miał zaatakować Wilsona, gdy ten siedział w radiowozie; w aucie doszło do szamotaniny, padł co najmniej jeden strzał. 28-letni policjant podkreślił, że w konfrontacji z Brownem bał się o swoje życie. - Czułem się jak pięciolatek trzymający Hulka Hogana - mówił, opisując posturę chłopaka.

Zeznając przed ławą przysięgłych, Wilson twierdził też, że gdy ostrzegł Browna przed możliwością oddania strzału, nastolatek miał odpowiedzieć: "Jesteś zbyt wielką ci..., żeby mnie zastrzelić".

 

W przeciwieństwie do zeznań innych świadków, Wilson zaznaczył też w rozmowie z ABC News, że Brown nigdy nie podniósł rąk w geście poddania się. Policjant twierdzi, że tamtej nocy zadał sobie pytanie, czy może zastrzelić nastolatka zgodnie z prawem. - Muszę; jeśli tego nie zrobię, on zabije mnie, gdy mnie dostanie - miał wtedy pomyśleć.

Tamtej nocy Wilson oddał 12 strzałów; była to pierwsza sytuacja w jego karierze, w której został zmuszony do użycia broni. - Musiałem się tak zachować, nie mogłem zrobić nic innego. Zrobiłbym to samo, gdyby Brown był biały - mówił.

"The Independent" dodaje , że Wilson nie pokazywał się publicznie od czasu strzelaniny i protestów, które ona wywołała. Gazeta opisuje też, że policjant najprawdopodobniej zrezygnował ze służby, by zmniejszyć napięcia między swoimi kolegami a lokalną społecznością. - My po prostu chcemy normalnie żyć - podkreślił w wywiadzie Darren.

"Nie sądzę, że chciał zastrzelić właśnie mojego syna. Ale..."

Na wywiad udzielony przez Wilsona niemal natychmiast odpowiedzieli rodzice Michaela. - Jak jego sumienie może być czyste po zabiciu kogoś, nawet jeśli był to wypadek? - pytała w programie "CBS This Morning" matka chłopaka, Lesley McSpadden. - On przestrzegał prawa. Kto o zdrowych zmysłach nie wykonywałby poleceń uzbrojonego funkcjonariusza? - mówił o synu ojciec nastolatka, Michael Brown Sr.

Matka Michaela podkreśliła też w rozmowie ze stacją, że nie może się zmusić do obejrzenia wywiadu z Wilsonem. - Nie sądzę, że chciał zastrzelić właśnie mojego syna, ale po prostu kogoś zabić - dodała.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: