Gronkiewicz-Waltz chciała ukarania dziennikarzy z PKW? "Nadużycie. Nie powiedziałam tego"

Hanna Gronkiewicz-Waltz miała stwierdzić, że dziennikarze zatrzymani przez policję w siedzibie PKW powinni zostać ukarani. - Nadużyto tego sformułowania, przypisując mi, że powiedziałam to wobec dziennikarzy - mówiła w Poranku Radia TOK FM prezydent Warszawy. Podkreślała, że chodziło jej o inicjatorów protestu w PKW.

Kilka dni temu media obiegła wiadomość, że Hanna Gronkiewicz-Waltz domaga się ukarania dwóch dziennikarzy, którzy zostali zatrzymani w siedzibie PKW okupowanej przez grupę prawicowych aktywistów. "Kompromitacja" - grzmiały konserwatywne media.

"To prawda, ale nie w stosunku do dziennikarzy"

Co konkretnie powiedziała Gronkiewicz-Waltz? "Nie można naruszać miru, to zamach na demokrację. Mam nadzieję, że będzie odpowiedzialność karna" - cytuje prezydent stolicy najnowszy "Super Express".

- To prawda, ale nie w stosunku do dziennikarzy - prostowała dziś Gronkiewicz-Waltz w Poranku Radia TOK FM. - Nadużyto tego sformułowania, przypisując mi, że powiedziałam to wobec dziennikarzy - dodała.

Prezydent Warszawy podkreśliła, że jej słowa dotyczyły tych, którzy wtargnęli do siedziby PKW i "naruszyli mir". - Dziennikarze powinni być na miejscu tam, gdzie coś się dzieje, żeby przekazywać informacje - stwierdziła.

Dwóch dziennikarzy zatrzymanych w PKW

W nocy z czwartku na piątek do siedziby Państwowej Komisji Wyborczej dostała się grupa osób, które następnie rozpoczęły okupację jednego z pomieszczeń PKW, stanowiącego studio wyborcze. Po tym zdarzeniu PKW zdecydowała o przerwaniu prac. Protestujący chcieli natychmiastowej dymisji członków PKW w związku z przedłużającym się obliczaniem wyników wyborów samorządowych.

Po kilku godzinach policja podjęła interwencję, usuwając tych ludzi z siedziby PKW i zatrzymując 12 osób. Wśród nich było dwóch dziennikarzy: Jan Pawlicki z TV Republika i Tomasz Gzell, fotoreporter PAP. Obaj trafili do aresztu, a potem przed sąd. Ten zdecydował o wypuszczeniu ich na wolność, będą więc odpowiadać z wolnej stopy. Za naruszenie miru domowego grozi im nawet rok pozbawienia wolności.

Więcej o: