Brytyjscy wojskowi zabijają ekstremistów z IS. Nawet 8 dziennie. Wszystko dzięki specjalnym quadom

"Brytyjscy żołnierze z SAS zabili w serii zasadzek setki ekstremistów z Państwa Islamskiego. Aby tego dokonać, używali specjalnych quadów zaopatrzonych w karabiny snajperskie i maszynowe. Wojskowi zabijają nawet do ośmiu ekstremistów dziennie" - pisze "Daily Mail".

SAS to elitarna jednostka specjalnego przeznaczenia armii brytyjskiej. Jej oddziały działają w Iraku, gdzie prowadzą wyłącznie działania rozpoznawcze. A przynajmniej tak się dotychczas wydawało, bo, jak ustalił "Daily Mail" , małe grupy brytyjskich żołnierzy zostały przetransportowane śmigłowcami na tereny okupowane przez Państwo Islamskie (IS), by walczyć z jego bojownikami.

 

"Mogą tylko patrzeć, jak ich koledzy padają martwi"

- Dziennie wojskowi zabijają nawet ośmiu ekstremistów - zdradziło portalowi źródło wojskowe. Dodało, że likwidowanie członków Państwa Islamskiego w takim trybie trwa już od ponad miesiąca. Żołnierze walczą z wrogiem, używając specjalnych quadów, do których przymocowano karabiny. Jeżdżąc potężnymi czterokołowcami, wojskowi szukają grup ekstremistów i atakują ich z zaskoczenia, pod osłoną nocy.

"Daily Mail" pisze, że żołnierze SAS wystrzelali w ciągu miesiąca już tak dużą liczbę pocisków, że konieczne było całkowite odnowienie ich zapasów. - Nasze eskapady wywołują przerażenie wśród bojowników IS. Oni nigdy nie wiedzą, gdzie uderzymy i nie mogą zrobić nic, by nas powstrzymać - mówi portalowi źródło w SAS.

- Osłabiamy morale ekstremistów. Widząc nadlatujące śmigłowce, są oni w stanie się ukryć. A naszych ekip na quadach nie widzą ani nie słyszą. Mamy tak wielu snajperów, że to wręcz szokuje ekstremistów. Nie wiedzą, co się dzieje. Mogą tylko patrzeć, jak ich koledzy padają martwi w piasek - dodaje źródło.

Kontrowersyjna kandydatura

Jednak ekspert ds. Środkowego Wschodu jest sceptycznie nastawiony do metody walki z bojownikami IS. - Państwo Islamskie jest silniejsze niż podobne organizacje, z którymi dotychczas walczono, a w dodatku uczy się na doświadczeniach innych grup - uważa prof. Gareth Stansfield z Uniwersytetu Exeter.

Tymczasem wątpliwości pojawiają się też, jeżeli chodzi o mianowanie zastępcy dowódcy operacji koalicyjnej wymierzonej w IS. Ma nim zostać generał dywizji Tom Beckett. Do Iraku trafił w 2003 r., był oficerem Regimentu Spadochronowego. Jego osoba wzbudza duże kontrowersje w związku ze sprawą zamordowania jego sześciu podkomendnych jedenaście lat temu. Żołnierze z tzw. czerwonych beretów zostali brutalnie zabici przez grupę ekstremistów. Rodziny zmarłych do dziś uważają, że za śmierć ich bliskich odpowiedzialny jest Beckett.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: