Wybory jak słabe trzęsienie ziemi. "Ofiar nie ma, ale zniszczenia już są"

"Skala zwycięstwa PiS, około 4 pkt procentowych przewagi nad PO w wyborach do sejmików, zaskoczyła wszystkich. Dlaczego żadna sondażownia ani analitycy nie przewidzieli takiej przewagi? Chyba dlatego, że nadal nie wszyscy wyborcy PiS chcą się do tego przyznać" - uważa Daniel Passent. Niedzielne wybory nadszarpnęły mit niezwyciężonej PO i pokazały, że "lewica kurczy się w oczach".

Daniel Passent porównuje wybory samorządowe do niezbyt silnego trzęsienia ziemi. "Ofiar jeszcze nie ma, ale zniszczenia już są" napisał publicysta "Polityki" blogu.

W wyniku niedzielnego głosowania, "poważnie nadszarpnięty" został mit Platformy Obywatelskiej, partii niezwyciężonej, ugrupowania, które "nie ma z kim przegrać". Ale przegrana nie oznacza, że PO zostanie odsunięta od władzy w samorządach.

"Mimo wszystko koalicja PO-PSL może się utrzymać u władzy, ewentualnie z udziałem SLD, który jednak gaśnie w oczach" - pisze Passent. Właśnie słaby wynik SLD i kompletną porażkę Twojego Ruchu publicysta uważa za najważniejszy efekt wyborów. "Na scenie politycznej lewica kurczy się w oczach. Szkoda, bo jakaś równowaga by się przydała" - uważa publicysta "Polityki".

Znowu niespodzianka

Wygrana Prawa i Sprawiedliwości to zaskoczenie. Bo przedwyborcze sondaże konsekwentnie wskazywały na przewagę PO.

"Dlaczego żadna sondażownia ani analitycy nie przewidzieli takiej przewagi? Chyba dlatego, że nadal nie wszyscy wyborcy PiS chcą się do tego przyznać. W pewnych kręgach głosowanie na partię Jarosława Kaczyńskiego uchodziło za obciach, dlatego część wyborców nie przyznawała się do swojej sympatii. Teraz to się zmieni" - ocenił Daniel Passent.

Więcej o: