Piechociński o sprawie Hofmana: Nie rechoczę, nie zacieram rączek. Bo jako politycy zakopujemy się w mule

- Jestem jednym z nielicznych polityków, którzy nie komentują z radością, że oto przytrafiło się PiS, nie rechoczę ze śmiechu, nie zacieram rączek - mówił w Poranku Radia TOK FM Janusz Piechociński, wicepremier i szef PSL. Jego zdaniem ?afera madrycka? fatalnie odbije się na odbiorze klasy politycznej, która zakopuje się już w mule.

- Co się dzieje z młodymi w polskiej polityce? - pytał w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski o aferę wokół trzech posłów PiS: Adama Hofmana, Mariusza Kamińskiego i Adama Roguckiego. Gościem Poranka Radia TOK FM był Janusz Piechociński, szef PSL, wicepremier i minister gospodarki.

"Starzy nie wierzgają na chodnikach"

- To nie spotyka tylko młodych, to kwestia stanu ducha - stwierdził Piechociński. - Starzy nie wierzgają na chodnikach - zauważył Żakowski.

- Jestem jednym z nielicznych polityków, którzy nie komentują z radością, że oto przytrafiło się PiS, nie rechoczę ze śmiechu, nie zacieram rączek. Bo zdaję sobie sprawę, że za miesiąc, dwa, po Hofmanie zostanie nie tylko wniosek prokuratorski. Nie tylko propozycja, żeby kontrolować polityków, choć zaraz się okaże, że nikt tego nie będzie robił, bo to zbyt żmudne i skomplikowane. Zostanie osąd. I każdy będzie wchodził na salę i w oczach kolegów czytał: czy on jest takim samym łobuzem? Dzisiaj jako polityka i politycy spadliśmy poniżej czterech procent zaufania. Szary koniec - mówił Piechociński.

- Samo dno, panie premierze - skonstatował prowadzący. - Gorzej. Dno nie ma dna. Zakopujemy się nie na dnie, tylko w mule - przyznał Piechociński.

Krokodylki i robocze woły

Żakowski szukał jednak powodów do optymizmu. - Może nie jest tak źle i w Sejmie nie siedzi 460 oszustów, ale jest ich pięciu czy dziesięciu? - mówił. Na to Piechociński odparł, że wycieczkom przechadzającym się po Sejmie opowiada o kilku "gatunkach" posłów. Są liderzy, są krokodylki (małe ręce do robienia i duża gębusia do kłapania) i woły robocze. Kim byłby tu Hofman?

- To zbrojne ramię w ręku wodza. W przypadku młodego, zdolnego, jednego z najciekawszych polityków centroprawicy, a tak go oceniałem, stało się coś najgorszego - mówił Piechociński. - Postanowił być odbitym światłem wodza, jego tubą, główną bronią, a jednocześnie korzystać z przywilejów - wskazywał wicepremier.

"Dwór łasi się do wodza"

- Dlatego jestem przeciwnikiem budowania formacji wodzowskich. Bo wtedy dwór łasi się do wodza, a ten często wybacza - zaznaczył Piechociński. Dodał, że "wstrząsem" była dla niego reakcja Jarosława Kaczyńskiego na niedawne ekscesy polityków PiS na Podkarpaciu. Prezes PiS miał wtedy stwierdzić, że woli pijane wojsko, ale bitne, niż trzeźwe, ale leniwe. Według Piechocińskiego przy stosowaniu takich kryteriów na kolejną awanturę nie trzeba było długo czekać.

Więcej o: