Żakowski: Posłowie podróżują? Dobrze, podróże kształcą. Wyliczanie ich wydatków to mącenie w głowach

- Gazety wyliczają, ile posłowie wydają na podróże. Jeżeli wydają, to dobrze, podróże kształcą - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski, komentując aferę wokół poselskich delegacji. - Wyliczanie, ile kto wydał na podróże, jest mąceniem ludziom w głowach, szkodzeniem polityce. Nie jest istotne "ile i gdzie", ważne "po co" i czy z sensem - podkreślał publicysta.

- Cała ta konstrukcja organizowania wyjazdów poselskich jest dla mnie o tyle wątpliwa, że tu zawiodły mechanizmy kontroli społecznej - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Żakowski. Publicysta sceptycznie odniósł się do pomysłów Radosława Sikorskiego, marszałka Sejmu, by ostrzej kontrolować poselskie delegacje .

Tani populizm

- Cała sprawa to nie efekt niewłaściwych przepisów czy szczególnej nieuczciwości klasy politycznej, bo nie ma powodu podejrzewać, że akurat politycy są bardziej nieuczciwi niż przeciętny polski pracownik - mówił publicysta. - To efekt specyficznej kultury współżycia, która wytworzyła się w tym środowisku. To z nią trzeba coś zrobić. Na miejscu marszałka dążyłbym do wymuszenia kulturowej, obyczajowej zmiany, która prowadziłaby do zwyczaju normalnej rozmowy w takich sytuacjach, a nie budowania nowych ograniczeń, praw i nawoływania do donosicielstwa - wskazywał prowadzący Poranek Radia TOK FM.

Żakowski przyznał rację Dominice Wielowieyskiej, która w "Gazecie Wyborczej" stwierdziła, że w reakcjach polityków na sprawę poselskich delegacji jest wiele taniego populizmu. - Gazety wyliczają, ile posłowie wydają na podróże. Jeżeli wydają, to dobrze, podróże kształcą. Jak ktoś dużo podróżuje, to znaczy, że ciężko pracuje. W tym sensie wyliczanie, ile kto wydał na podróże, jest mąceniem ludziom w głowach, szkodzeniem polityce. Nie jest istotne "ile i gdzie", ważne "po co" i czy z sensem - skwitował Żakowski.

Więcej o: