11-letnia Brytyjka wkrótce może umrzeć. Cierpi na progerię. Łysieje. A szkoła zabrania jej chodzić w peruce

- Małe serduszko mojej córeczki zostało zranione - mówi matka 11-letniej Ashanti Elliot Smith, jednej z 200 osób na świecie cierpiących na progerię. Dziewczynka wkrótce może umrzeć, wypadają jej włosy. Mimo to nauczyciel kazał jej zdjąć różową perukę, którą nosiła.

Ashanti wygląda, jakby miała 80 lat, choć skończyła ledwo 11. Wszystko przez progerię - genetycznie uwarunkowany zespół charakteryzujący się przyspieszonym procesem starzenia. Cierpiące na niego osoby zwykle umierają przed osiągnięciem 15. roku życia. Oprócz tego dziewczynka cierpi na łysienie plackowate. Dlatego też nosi perukę - pisze serwis "The Argus" .

 

"Inne dziewczynki też będą chciały "

Peruka nie jest jednak zwyczajna. Rodziców dziewczynki nie stać było na taką z naturalnych włosów, dlatego krewni kupili jej sztuczną w jaskraworóżowym kolorze. Ashanti od razu ją polubiła. Dzięki niej czuła się jak każda inna dziewczynka. Ostatnio założyła ją do szkoły, ale nauczyciel kazał jej ją zdjąć. - Inne dziewczynki będą chciały sobie farbować włosy - argumentował.

- Moja córka była zdruzgotana, kiedy usłyszała, ze ma zdjąć perukę w szkole. Jej małe serduszko zostało zranione. To obrzydliwe. Peruka jest jaskrawa, ale Ashanti powinna mieć prawo do noszenia takiego koloru włosów, jaki jej się podoba - mówi portalowi matka dziewczynki Phoebe. - Moja córeczka była taka dumna z tej peruki, a słowa nauczyciela po prostu ją dobiły - dodaje.

Phoebe uważa, że argumentacja mężczyzny nie ma sensu. - Przecież inne dzieci zrozumieją tę sytuację. Dajcie spokój! Mnie i mojej córce zostało jeszcze jakichś kilka lat razem, chcemy żyć pełnią życia! - mówi.

"Niech nosi perukę w domu - nie w szkole"

Ashanti chodzi do szkoły, w której doszło do przykrego zdarzenia, od września. - Aż do ostatniego tygodnia nie nosiła żadnego nakrycia głowy - mówi dyrektor placówki Colin Taylor. - Oczywiście w naszej szkole zdarzały się przypadki, że dzieci nosiły peruki z powodu choroby, ale miały one zawsze naturalny kolor - dodaje.

Opowiada, że nauczyciel, który kazał zdjąć dziewczynce perukę, opowiedział o całej sytuacji jej wychowawcy. Wraz z dyrekcją podjęli decyzję, że Ashanti "może nosić perukę w domu, ale na pewno nie podczas lekcji, bo w szkole nie jest zimno, a poza tym nigdy wcześniej dziewczynka nie chciała nosić nakrycia głowy".

- Zapewnialiśmy matkę Ashanti, że jej córka jest u nas w szkole traktowana tak jak inne dzieci. Pani Phoebe nigdy jednak nie rozmawiała z nami o nakryciach głowy jej córki. Oczywiście zrozumiemy, jeśli dziewczynka będzie chodzić do szkoły w peruce bądź czapce, kiedy zrobi się zimno - mówi dyrektor Taylor. Dodaje, że chciałby porozmawiać o tej sprawie z matką Ashanti, ale nie może się z nią skontaktować.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: