Rosja: hakerzy ujawniają dokumenty o "katastrofalnej" sytuacji banków. Analityk: "Z uporem nie widzą kryzysu"

Rosyjscy hakerzy z grupy "Szałtaj bałtaj" opublikowali korespondencję pracowników sekretariatu rosyjskiego wicepremiera Igora Szuwałowa, w której mowa o "katastrofie" w rosyjskich bankach kredytowych. "Bank Centralny z uporem nie widzi kryzysu w tej gałęzi bankowości" - czytamy w dokumentach.

"Urzędnik, którego dokumenty publikujemy, krytykuje sferę bankową i przygotowuje dla wicepremiera Szuwałowa analityczne dokumenty" - wyjaśniają hakerzy z "Szałtaj Bałtaj" na swoim blogu . To grupa rosyjskich hakerów, którzy w sierpniu włamali się na konta społecznościowe Dmitrija Miedwiediewa i opublikowali na tego Twitterze: "Krym nie nasz", jak podaje m.in. ukraińska telewizja 24tv.ua .

W dokumentach figuruje nazwisko Jurija Gazariana, pracownika sekretariatu Szuwałowa, oraz Maksima Raskosnowa, byłego dyrektora departamentu finansów w Sbierbanku, obecnie analityka współpracującego z bankami kredytowymi, jak np. WTB Kapitał czy Renesans Kapitał. Obaj odmawiają komentarza w tej sprawie, jak podaje rosyjski portal RBK .

"Wygląda to bardzo źle. Zagraniczni inwestorzy będą musieli dokonać wyboru"

Z dokumentów opublikowanych przez "Szałtaj Bałtaj" wynika, że w rosyjskich bankach kredytowych panuje "katastrofalna sytuacja". "Od wiosny 2014 roku w korespondencji zaczęły pojawiać się negatywne scenariusze o rosyjskiej sferze bankowej, a od października 2014 pesymizm był jeszcze większy" - piszą hakerzy na blogu. W opublikowanych dokumentach złej ocenie podlegają banki: Renesans Kapitał, Russkij Standard i Swiaznoj Bank.

"W banku Renesans Kapitał jest podobnie katastroficzna sytuacja jak w banku Swiaznom" - pisze Raskonosow w mailu do Gazarina. "A Bank Centralny z uporem nie widzi kryzysu w tej gałęzi bankowości" - dodaje. Wyraził też opinię, że za niedługo "nawet najbardziej optymistycznym inwestorom odechce się karmienia tych "przyjaciół" nowym kapitałem".

Albo zalać pieniędzmi problem, albo nie chronić konsumentów"

Raskonosow zauważa, że wyjściem z tej sytuacji będzie "albo zalać pieniędzmi ten problem, albo trzeba będzie zapomnieć o ochronie interesów konsumentów". Dodał też, że taka sytuacja powinna wywołać działania zarówno Banku Centralnego, jak i inwestorów.

W innej, niepodpisanej analizie czytamy: "Po wprowadzeniu sankcji rosyjski bank państwowy Wnieszekonombank ma praktycznie zamknięty dostęp do finansowania swoich operacji w dolarach i euro".

Aleksaszenko: "Na Kremlu wybuchła panika"

Przypomnijmy, że sankcje wobec rosyjskiego sektora finansowego Unia Europejska wprowadziła 1 sierpnia. Objęły pięć banków: Sbierbank, WTB, Wnieszekonombank, Rossielchozbank i Gazprombank. Sankcje mają trwać rok z możliwością zrewidowania po trzech miesiącach. 24 października Sbierbank, WTB i Wnieszekonombank złożyły w Trybunale Sprawiedliwości UE skargi powodowe o uchylenie decyzji o sankcjach, jak informuje TVP Info .

To niejedyna próba ratowania sytuacji. W ciągu ostatnich czterech miesięcy rubel stracił na wartości o kilkanaście procent. Wczoraj zanotowano nieoczekiwane umocnienie się rubla wobec dolara - 3 proc. w ciągu godziny. Pojawiły się spekulacje, że było to spowodowane interwencją ze strony banku centralnego Rosji. "Jeśli to, co dzieje się dzisiaj z rublem, to dzieło banku centralnego, to znaczy, że na Kremlu wybuchła panika" - napisał były wiceprzewodniczący banku centralnego Siergiej Aleksaszenko, który niedawno opuścił Rosję, o czym pisaliśmy .

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!