20 tys. zł za piwniczkę na cmentarzu. W sieci kwitnie nielegalny handel grobami

Prawo do grobu jest niezbywalne, tymczasem w internecie można znaleźć ogłoszenia o sprzedaży miejsc na cmentarzach. Proceder jest szczególnie widoczny na starych nekropoliach, gdzie nie przeprowadza się nowych pochówków.

Przed dniem Wszystkich Świętych w sieci pojawia się najwięcej ogłoszeń.

Sprzedam grób

"Sprzedam grób ziemny 3 miejscowy na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie opłacony do 2026 r. Ostatni pochówek 1996 r." Cena 9 tys. zł. Inne ogłoszeniodawca oferuje za 20 tys. zł nową piwniczkę 4-osobową, na wzgórzu, we wschodniej części krakowskiego Cmentarza Podgórskiego. Na warszawskim Bródnie ktoś chce sprzedać dwa, sąsiadujące ze sobą groby. Ogłoszeniodawca zachwala :"Bardzo dobra lokalizacja - blisko wejścia od Odrowąża. Blisko aleja przejazdowa dla aut. Blisko studnia. Jedno z miejsc przy szerokiej alejce - dużo miejsca na np. postawienie ławeczki". Cena za jeden grób 8 tys. zł. Jak zastrzega sprzedawca - do negocjacji.

Tymczasem, jak przestrzegają pracownicy nekropolii, prawo do mogiły jest niezbywalne. - Nie ma możliwości odsprzedania miejsca na grób. Zgodnie z przepisami zwłoki czy grobowiec nie są rzeczą, więc nie można ich sprzedać - mówi Partycja Ćwikła, rzecznik Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Krakowie. - Jest jednak możliwe przekazanie prawa do dysponowanie grobem, jeśli grobowiec jest pusty - dodaje Ćwikła.

Sprawy trafiały do sądu

- Nie możemy mówić o sprzedaży grobu, bo ten jest związany z ziemią, którą zarządza właściciel, czyli gmina. Możliwe jest jednak udostępnienie grobu innej osobie. Wiąże się z tym jednak duże ryzyko. W latach 50.-60. ubiegłego wieku był proceder zakopywania zmarłych w grobie ziemnym pod dnem piwnicy. W takim przypadku, nawet jeśli piwnica jest pusta, nie można przekazać prawa do grobu - tłumaczy rzecznik Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Krakowie.

W Krakowie było kilka przypadków, że ktoś sprzedał grób ze zwłokami. - Po jakimś czasie do biura cmentarza zgłosili się członkowie rodziny zmarłej osoby. Dochodzili później swoich roszczeń przed sądem i wygrywali te sprawy - wyjaśnia Partycja Ćwikła.

Zapytaliśmy księdza

Portal Gazeta.pl sprawdził, czy zgodnie z przepisami możemy kupić grób, który znaleźliśmy w ogłoszeniu w jednym z serwisów w internecie. Zadzwoniliśmy do Zarządu Cmentarza Bródnowskiego z informacją, że w sieci jest taka propozycja i z pytaniem, czy możemy z niej skorzystać. - Proszę nie wierzyć w takie rzeczy. Nie ma takiej możliwości - odpowiedział ksiądz. - Grobu nie można sprzedać. Jeśli ktoś zrezygnuje, musi zwrócić się do kancelarii cmentarza. Za ewentualne niewykorzystane lata zostaną zwrócone mu pieniądze - dodał kapłan.

Procedury są jasne

Na starszych czy zabytkowych cmentarzach komunalnych trudno o miejsce. Na wielu nie przeprowadza się bowiem nowych pochówków. Jednak chętnych, żeby pochować tam bliskich albo w przyszłości spocząć w wybranym przez siebie miejscu, jest wielu.

Jednym ze sposobów na uzyskanie miejsca jest likwidacja starych grobów. Jeśli rodzina nie wniesie ponownej opłaty za użytkowanie gruntu, Zarząd Cmentarza ma prawo po upływie 20 lat usunąć mogiłę.

Na wielu nekropoliach nie można za życia wykupić sobie miejsca, gdzie w przyszłości mielibyśmy zostać pochowani. - Do 1992 roku na wrocławskich cmentarzach komunalnych istniała taka możliwość. Teraz miejsca są sprzedawane tylko na bieżąco - zapewnia Zofia Kluszycka, dyrektor Zarządu Cmentarzy Komunalnych we Wrocławiu.

Udostępnienie grobu - luka dla oszustów

- Miejsce w grobie można komuś udostępnić. Jeśli na danej nekropolii pochowany jest członek naszej rodziny, możemy liczyć na dochówek w urnie. Nawet na drugi dzień od pogrzebu. W przypadku tradycyjnego pochówku musi minąć 20 lat. Dopiero po tym czasie można dołożyć kolejną trumnę - tłumaczy Kluszczycka.

Fakt, że nie możemy sprzedać, ale mamy prawo udostępnić miejsce, stał się luką wykorzystywaną przez oszustów. Ogłaszają się w internecie, twierdząc, że są jedynymi krewnymi zmarłego i mają prawo dysponować grobem. Zmarły powinien być spokrewniony z pochowaną tam osobą. Ale zarząd cmentarza nie ma prawa sprawdzić, czy tak jest.- Jeśli ktoś wyraża zgodę na dochówek, składa oświadczenie w biurze cmentarza. Przyjmujemy je w dobrej wierze. Nie sprawdzamy drzewa genealogicznego. Zdarzały się przypadki, że do zarządu zgłaszała się dalsza rodzina pierwszego zmarłego i żądała ekshumacji dochowanej osoby, bo była dla nich zupełnie obca. Sprawy takie rozstrzyga sąd - dodaje dyrektor Zarządu Cmentarzy Komunalnych we Wrocławiu.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

 

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: