Uniknął mandatu, bo miał w aucie kamerę? Straż miejska: Znamy tego kierowcę. Zmontował film

Strażniczka miejska próbowała wmówić mężczyźnie, że ma niezapięte pasy i wyłudzić od niego mandat. Ten, dzięki filmowaniu interwencji, uniknął grzywny. Taki obraz wyłania się z filmu z serwisu YouTube. Czy nagraniu można jednak wierzyć? - Ono zostało zmontowane, a tego pana znamy - mówi portalowi Gazeta.pl Sławomir Chełchowski, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej.

"Straż Miejska Wrocław - dajcie mi człowieka, a ja znajdę paragraf?" - film pod tym tytułem zamieszczony w serwisie YouTube zbulwersował internautów. Widać na nim interwencję Straży Miejskiej przy ul. Szewskiej we Wrocławiu. Strażniczka zatrzymuje kierowcę z powodu niezapiętych pasów. Ten twierdzi, że były one zapięte od początku jazdy. Wskazuje też, że w samochodzie ma zamontowaną kamerę, a więc funkcjonariuszka nie ma podstaw do insynuacji. Po tej uwadze kobieta odstępuje od wypisania mandatu. Film ten omówiliśmy kilka dni temu, można go obejrzeć w naszym artykule >>>

Wśród internautów sprzeczne opinie

Cała sprawa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem Czytelników Gazeta.pl. Ogromna część z nich uznała, że strażniczka miejska po prostu próbowała wyłudzić pieniądze od mężczyzny. Przecież, jeśli byłaby pewna, że nie miał zapiętych pasów, wypisałaby mu mandat bez względu na to, czy miał w samochodzie kamerę czy nie.

Jednak wielu internautów, choćby w komentarzach pod filmem w serwisie YouTube, stanęło po stronie straży miejskiej. Wskazywali, że autor filmu to "cwaniak", bo kamera była skierowana na drogę i na nagraniu nie widać, czy mężczyzna ma zapięte pasy od początku jazdy.

Niektórzy argumentowali, że sygnał informujący o niezapięciu pasów wyłącza się bardzo szybko po ruszeniu samochodem albo też autor tak zmodyfikował auto, by w ogóle się nie włączał. Poza tym powiadamianie mogło się po prostu popsuć. Dlatego też jego brak na filmie nie oznacza, że mężczyzna miał zapięte pasy. W końcu część komentujących dosłuchiwała się na nagraniu dźwięków zapinanego pasa już po zatrzymaniu kierowcy przez straż miejską.

komentarz straż miejskakomentarz straż miejska Fot. youtube.com

 

komentarz straż miejskakomentarz straż miejska Fot. youtube.com

 

Komenatrze pod filmem "Straż Miejska Wrocław...". Fot. youtube.com

Wśród komentarzy pojawiły się też głosy, że mężczyzna "celowo podpuścił' funkcjonariuszy, by ich skompromitować. Wydaje się to prawdopodobne o tyle, że na youtubowym kanale autora nagrania można obejrzeć jeszcze dwa inne filmy dot. działań straży miejskiej. Wraz z najnowszym kontrowersyjnym wideo stanowią jedyne nagrania na kanale. Wszystkie mają wspólną cechę - przedstawiają straż miejską w niekorzystnym świetle.

"Skargi na interwencję nie było"

- Interwencje wobec tego pana były podejmowane wielokrotnie. Najnowsze wideo przedstawia zdarzenie z końca września br. - mówi Sławomir Chełchowski, rzecznik Straży Miejskiej Wrocławia. - Z tym że widać na nim tylko część interwencji; zostało zmontowane przez autora - dodaje.

Co myśli o całej sytuacji? - Oceny przebiegu interwencji i zachowania naszych funkcjonariuszek dokonamy jedynie po zapoznaniu się z całym niezmontowanym nagraniem - mówi Chełchowski. Oświadcza, że straż miejska mogłaby je przeanalizować dopiero po ewentualnym zgłoszeniu skargi na interwencję strażniczek. - Takiej skargi ze strony kierowcy nie było. Nasze funkcjonariuszki poinformowały nas o przebiegu interwencji - mówi rzecznik.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: