Rewolucja w transplantologii. Australijscy chirurdzy przeszczepili pacjentowi serce, które nie biło w ciele dawcy od 20 minut

Po ogrzaniu narządu w specjalnym urządzeniu wszczepili je innemu pacjentowi. Jak podaje BBC, pierwszy na świecie przeszczep "martwego serca" może zrewolucjonizować transplantologię, bo sprawi, że zwiększy się liczba potencjalnych dawców.

Do tej pory lekarze byli bezsilni, bo serce można było pobrać jedynie w przypadku śmierci klinicznej mózgu, gdy narząd jeszcze działał. Tym razem stało się inaczej. 20 minut od momentu, gdy przestało ono bić, chirurdzy pobrali narząd, przywrócili jego funkcje, a następnie umieścili w specjalnej maszynie zwanej Heart in a Box .

Droga do rewolucji

Pierwszy przeszczep narządu mięśniowego, którego praca warunkuje krążenie krwi w układzie naczyniowym, był możliwy dzięki temu, że zarówno dawca, jak i biorca leżeli w sąsiednich salach operacyjnych. Najczęściej w przypadku śmierci mózgu bicie serca pacjenta jest sztucznie utrzymywane za pomocą specjalnej aparatury. Następnie wyjmowane i przeszczepiane do ciała innego chorego.

Naukowcom ze szpitala św. Wincentego w Sydney udało się dokonać czegoś dotąd niespotykanego. Przeprowadzili trzy operacje, które mogą zrewolucjonizować transplantologię na całym świecie.

Heart in a Box

Lekarze z Sydney dosłownie ożywili serce. Nie biło ono przez około 20 minut. Po wyjęciu z ciała dawcy umieścili je w specjalnym roztworze konserwującym bogatym w tlen i składniki odżywcze. - Dzięki nowoczesnej technologii nastąpił niesamowity rozwój roztworu do konserwacji. Jest on w stanie zachować serce w nienaruszonym stanie i umożliwić jego reanimację - powiedział na konferencji prasowej dr Kumud Dhital ze szpitala św. Wincentego.

Narząd został następnie umieszczony w maszynie Heart in a Box na mniej więcej cztery godziny. W tym czasie monitorowano jego działanie. Gdy tylko medycy utwierdzili się w przekonaniu, że organ funkcjonuje prawidłowo, przeszczepili go chorej pacjentce.

Trzy przeszczepy

Pierwszy eksperymentalny przeszczep odbył się dwa miesiące temu. 57-letnia Michelle Gribila cierpiała na wrodzoną niewydolność serca. Po zabiegu kobieta czuje się dobrze i wraca do normalnego życia. - Wcześniej byłam bardzo chora, teraz jestem innym człowiekiem. Czuję się, jakbym znowu miała 40 lat. Jestem bardzo szczęśliwa - powiedziała na konferencji.

Drugim szczęśliwcem, którego operowano nowoczesną techniką, jest 43-letni Jan Damen. Ostatnią transplantację "martwego serca" lekarze przeprowadzili zaledwie tydzień temu. Pacjent przebywa jeszcze na oddziale intensywnej terapii.

Więcej dawców

Po tym, jak australijscy chirurdzy z powodzeniem przeszczepili "martwe serca" pacjentom, lekarze mówią o przełomie w transplantologii. - Nowa technika może zwiększyć liczbę potencjalnych dawców serc - mówił profesor Peter Weissberg, dyrektor medyczny British Heart Foundation.

Wcześniej narząd mógł być jedynie pobrany od pacjentów, u których stwierdzano śmierć mózgu, podczas gdy serce jeszcze biło. Procedura daje nadzieję na zwiększenie liczby potencjalnych dawców nawet o 30 proc. Podobne techniki są już wykorzystane w przeszczepach wątroby, płuc czy nerki.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

 

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: