"Polityczny samobój", "perełka kampanii" - komentarze po deklaracji Jacka Sasina

- Ja nie płacę podatków w Warszawie, bo Warszawa mnie do tego nie zachęciła - tłumaczył się w RMF FM mieszkający poza Warszawą kandydat PiS na prezydenta stolicy Jacek Sasin. Deklaracja ta - zdaniem wielu komentujących - jest gwarantem zwycięstwa Hanny Gronkiewicz-Waltz w pierwszej turze wyborów.

Sasin w rozmowie z Konradem Piaseckim przekonywał jednak, że "chciałby się związać z Warszawą podatkowo". Na razie - w opinii polityka PiS - stolica nie zachęca, żeby w niej płacić podatki.

Sasin zadeklarował również, że chce wprowadzić w Warszawie bezpłatną komunikację miejską. Jej koszty miałyby być pokryte z "nowych podatników". Wystarczy, że 200 tys. podatników zapłaci podatki w stolicy, a darmowa komunikacja stanie się faktem - twierdzi.

Zobacz wideo

Użytkownicy Twittera - jak zwykle aktywni w komentowaniu wydarzeń politycznych - nie zostawili na Sasinie suchej nitki.

"Nie płacę podatków w Wawie, bo mnie do tego nie zachęciła? A może dlatego, że jest Pan mieszkańcem Ząbek i w ogóle o tym nie pomyślał?" - pytała Dominika Długosz, reporterka Polsat News.

"Nawet na Nowogrodzkiej bym się zameldował na jego miejscu" - odpowiedział komentator polityczny Olgierd Annusewicz. Stanisław Nelken stwierdził natomiast, że ta wypowiedź to "polityczny samobój roku", a Sasin "rozwalił całą kampanię w Warszawie".

"Kandydat Sasin nie płaci podatków w mieście, którego chce zostać prezydentem. Brak wyobraźni nie tylko na drodze bywa zabójczy..." - napisała Aleksandra Jakubowska, rzeczniczka rządu SLD i szefowa gabinetu politycznego premiera w rządzie Leszka Millera.

"Kandydat PiS na prezydenta Warszawy: Nie płacę w stolicy podatków, bo mnie nie zachęciła. Ale rządzić by się chciało!" - napisał Michał Wąsowski z NaTemat.

"Trzeba przyznać, że Sasin miał świetny pomysł na kampanię. Teraz powinien chodzić w koszulkach 'Nie znoszę Warszawki'" - to z kolei opinia reportera TVN 24 Mateusza Madejskiego.

"Wiadomo, że PiS oszczędza kasę na Sejm, ale czemu ich kandydat chce mieć gorszy wynik w stolicy od Bieleckiego 2010?" - zastanawiał się PopPolityk, bloger "Polska The Times".

Przypomnijmy - Czesław Bielecki w 2010 roku startował w wyborach na prezydenta Warszawy jako bezpartyjny kandydat z ramienia PiS. Otrzymał 23,16 proc. głosów.

"Czy PiS nie widzi, że wystawiając na prezydenta stolicy Jacka Sasina, który jest mieszkańcem innego miasta robi z mieszkańców głupoli" - napisał Filip Lachert.

"Sasin nie musi robić idiotycznego plakatu, a i tak jest perłą kampanii" - zauważył Robert Lipiec.

"Kiedyś myślałem, że Sasin to inteligentny facet" - podsumował Paweł Prus z TVP Info.

Więcej o: