Czempiński: Nie rozumiem, dlaczego nadal nie mamy dronów. Armia straciła 6 lat

- Nie odrobiliśmy lekcji z dronów, a drony są dziś podstawowym źródłem informacji dla wywiadu i wojska. Nie rozumiem, dlaczego nadal tego nie mamy - powiedział Gromosław Czempiński w Radiu ZET. Były szef UOP ocenił, że brak dronów na wyposażeniu polskiej armii oznacza, że nasz kraj stracił sześć lat.

Czempiński wyjaśnił, że nowoczesne samoloty bezzałogowe są "niesamowitą stacją nasłuchową, która zbiera wszystkie sygnały". - Radio, telefony komórkowe, rozmowy. W zależności od wysokości i sprzętu dron może mieć 1000 kilometrów zasięgu. Gdybyśmy je mieli, wiedzielibyśmy dobrze, co się dzieje na granicy ukraińsko-rosyjskiej - tłumaczył Czempiński w rozmowie z Moniką Olejnik.

Według generała Polska potrzebuje wszystkich typów bezzałogowców. - Od małych, używanych przez drużynę lub kompanię, gdzie dobrze radzi sobie nasz przemysł, przez średnie, po duże, używane na szczeblu operacyjnym - mówił Czempiński. - W Iraku, Afganistanie i Izraelu, który ostatnio jest największym poligonem, drony odegrały zasadniczą rolę w tym, żeby w konfrontacji Izraela z Hamasem identyfikować i eliminować tylko te osoby, które stanowią zagrożenie dla Izraela - przekonywał były szef UOP.

Wywiad i dyplomacja Rosji skutecznie blokują łupki w Polsce

Pytany o działalność rosyjskiego wywiadu w Polsce, gość Radia ZET wskazał m.in. na sektor energetyczny. - Brak ustawy pozwalającej na poznanie i eksploatację złóż gazu łupkowego świadczy o tym, że rosyjskie służby i dyplomacja są skuteczne - mówił generał. Czempiński dodał, że wydobycie gazu i ropy z łupków pozwoliło Stanom Zjednoczonym stać się "potęgą energetyczną".

Podkreślił też, że problem nie dotyczy tylko Polski, ale również Unii Europejskiej. - Skutecznie blokuje szerszą eksploatację tego typu źródeł, a jak wiemy, Stany dzięki temu stanęły na nogi i są dzisiaj potęgą energetyczną - tłumaczył Czempiński.

Odznaczenie dla szpiega? Widać takie były potrzeby operacyjne

Gromosław Czempiński bronił polskiego kontrwywiadu, który pozwolił, aby oficer Wojska Polskiego podejrzany o szpiegostwo na rzecz Rosji został odznaczony przez prezydenta. - Stało się. Widać takie były potrzeby operacyjne. By odwrócić uwagę od prowadzonych czynności, pozwala się dalej funkcjonować - mówił b. szef UOP.

Czempiński podkreślił, że zatrzymanie dwóch osób podejrzanych o szpiegostwo musiało być jedyną opcją. Nie zdziwiło go również to, że doszło do przekazania informacji obcemu wywiadowi. - Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. To pierwsza czynność, którą dokumentują służby, żeby wykorzystać ją procesowo - stwierdził generał.

Czempiński podkreślił, że "nie ma wątpliwości", że SKW osiągnęła cele operacyjne, czyli zidentyfikowała osoby prowadzące rosyjskich szpiegów. Generał podkreślił, że praca kontrwywiadowcza polega przede wszystkim na skutecznym rozpracowaniu siatki obcego wywiadu przy jednoczesnym zachowaniu niejawności własnych źródeł, i temu podporządkowane są decyzje o prowadzeniu sprawy. - Problem polega na tym, że służby kontrwywiadowcze analizują szkodliwość, czyli czy potrzeba szybkiej reakcji czy nie. Zwykle chodzi o to, żeby wprowadzić na tyle ciekawą koncepcję operacyjną, żeby rozwikłać całą sieć, czyli oficera prowadzącego i sposoby łączności. To są elementy newralgiczne, najważniejsi są ci, którzy obsługują - wyjaśnił generał.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

 

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: