USA: Pielęgniarka ma ebolę, dzień wcześniej leciała zwykłymi liniami. Teraz szukają 132 współpasażerów

Druga pielęgniarka, która w szpitalu w Dallas opiekowała się pacjentem chorym na ebolę, sama zakaziła się wirusem. Dzień przed diagnozą kobieta leciała rejsowym samolotem z Cleveland do Dallas. Teraz linie lotnicze usiłują skontaktować się ze 132 współpasażerami, by wykluczyć u nich obecność mikroba.

26-letnia pielęgniarka opiekowała się w szpitalu w Dallas pacjentem chorym na ebolę. Kobieta nie wiedziała, że sama uległa zakażeniu; pierwsze objawy choroby pojawiły się u niej dopiero dzień po feralnym locie, czyli 14 października.

Władze linii lotniczych Frontier Airlines i przedstawiciele służb sanitarnych poszukują teraz pasażerów i członków załogi rejsu, by upewnić się, że nie zostali zakażeni. Przewoźnik podał też, że przed kolejnymi lotami samolot został dokładnie odkażony zgodnie z procedurami.

Obama zmienił swoje plany. Zorganizował konferencję ws. eboli

Wcześniej rzecznik Białego Domu poinformował, że prezydent USA Barack Obama odwołał planowaną podróż do New Jersey i Connecticut, by zwołać naradę na wysokim szczeblu w związku z zagrożeniem ebolą. - Później prezydent zwoła w Białym Domu spotkanie swej ekipy koordynującej reakcję rządu na epidemię eboli - powiedział rzecznik Josh Earnest.

Także na dziś zaplanowano wideokonferencję prezydenta USA z przywódcami Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch m.in. w związku z ebolą.

Według najnowszych danych opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia na ebolę od początku wybuchu epidemii zmarło 4447 osób; kolejne 9 tys. uległo też zakażeniu wirusem. Większość chorych pochodzi z Liberii, Sierra Leone, Gwinei i Nigerii.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

 

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: