Zwłoki w masowym grobie w Meksyku to nie ciała porwanych studentów. Śledczy: DNA się nie zgadza

Kilka dni temu media na całym świecie obiegła szokująca wiadomość o odnalezieniu 28 ciał porwanych studentów w masowym grobie w Meksyku. Odkrycie zwłok pozostaje faktem, ale teraz władze zaprzeczają jakoby miały one należeć do młodych ludzi.

Groby zostały odkryte na obrzeżach miasta Iguala, w stanie Guerrero. Nadal nie wiadomo, kim są dokładnie pogrzebani tam ludzie, ale wiadomo już, że nie są to porwani studenci - informuje Sky News .

- W pierwszym masowym grobie, który odkryliśmy, nie stwierdziliśmy takiego DNA, jakie pobraliśmy od rodzin poszukiwanych studentów - zapewnił na konferencji prasowej Jesus Murillo Karam, prokurator generalny Meksyku. Cały czas trwają jednak badania szczątków z pozostałych grobów.

Przypomnijmy: 43 studentów zniknęło po wrześniowej konfrontacji z policją podczas manifestacji przeciwko reformie systemu edukacji. Najbardziej szokujący jest fakt, że to sami policjanci maczali palce w porwaniu, gdyż blisko współpracują z kartelem narkotykowym.

We wtorek podczas starć z policją samobójstwo popełnił Benjamin Mondragon, lider gangu Guerreros Unidos. - Strzelił sobie w głowę - poinformował Monte Alejandro Rubido, szef meksykańskich sił bezpieczeństwa. Aresztowano również 14 kolejnych policjantów, którym zarzuca się, że uczestniczyli w porwaniu studentów i przekazaniu ich gangowi Guerreros Unidos. Do tej pory w sprawie aresztowano już kilkadziesiąt osób.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: