Stalinowski prokurator pochowany z honorami. Siemoniak: Wstyd. Żądam wyjaśnień

Płk Wacław Krzyżanowski został pochowany w Koszalinie z wojskowymi honorami - informuje "Rzeczpospolita". Był stalinowskim prokuratorem, który m.in. żądał kary śmierci dla Danuty Siedzikówny "Inki". Sprawę na Twitterze skomentował Tomasz Siemoniak. "Wstyd" - napisał.

Jak to możliwe, że taka osoba została pochowana z honorami? - Zgodziliśmy się na wniosek o asystę honorową, bo był żołnierzem Ludowego Wojska Polskiego, uczestniczył w bitwie pod Lenino - powiedział "Rzeczpospolitej" kpt. Zbigniew Izraelski z 8. Koszalińskiego Pułku Przeciwlotniczego.

Okazało się, że jednostka, która wzięła udział w pogrzebie, nie wiedziała, iż Krzyżanowski był stalinowskim prokuratorem. Informacja o tym nie pojawiła się we wniosku o asystę wystosowanym przez koszalińskie koło nr 6 Związku Żołnierzy Wojska Polskiego. - Już w trakcie trwania pogrzebu zadzwonił do mnie prezes jednego ze stowarzyszeń wojskowych i poinformował mnie, kim był ten człowiek - powiedział Izraelski "Rz".

"Zażądałem wyjaśnień od dowódcy"

Do sprawy na Twitterze odniósł się szef MON wicepremier Tomasz Siemoniak. "Wstyd. Zażądałem wyjaśnień od dowódcy garnizonu Koszalin, który podjął taką decyzję" - napisał.

Danuta Siedzikówna ps. "Inka" była sanitariuszką AK. W 1946 roku została aresztowana przez stalinowskie władze za działalność w podziemiu niepodległościowym. Została zastrzelona w więzieniu w Gdańsku. We wrześniu IPN prawdopodobnie odnalazł jej grób.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: