Żywy mur wokół warszawskiej tęczy? "Ekscentryzm lokalnych środowisk lewicowych"

By uniknąć powtórki z 2013 r., sympatycy tęczy z pl. Zbawiciela chcą 11 listopada ustawić wokół instalacji żywy mur. Ochrona szykowana jest specjalnie na czas Marszu Niepodległości - informuje "Rz". Przed rokiem w czasie trwania marszu doszło do spalenia tęczy. Dla organizatora marszu pomysł specjalnej ochrony to "ekscentryzm lokalnych środowisk lewicowych".

Sympatycy tęczy z warszawskiego pl. Zbawiciela szykują się na 11 listopada. Żeby ochronić instalację przed podpaleniem, chcą ustawić wokół niej żywy mur. "To nie jest konieczne. Nie idziemy obok niej" - komentuje w "Rzeczpospolitej" Witold Tumanowicz, prezes Stowarzyszenia "Marsz Niepodległości". Organizatorzy dopiero w przyszłym tygodniu podadzą trasę marszu. "Ekscentryzm lokalnych środowisk lewicowych" - podsumowuje Tumanowicz pomysł dodatkowej ochrony tęczy.

Pomysłem nie jest też zachwycona warszawska policja. I zapewnia, że instalacja stojąca w centrum pl. Zbawiciela jest pod ochroną i nic jej nie grozi. A jeśli pomysłodawcy żywego muru nie zrezygnują z pomysłu, będą musieli zarejestrować zgromadzenie publiczne.

Ale warto przypomnieć, że przed rokiem w czasie Marszu Niepodległości tęcza spłonęła. Choć trasa przemarszu organizowanego przez środowiska narodowe nie przebiegała przez pl. Zbawiciela.

Ostatni raz instalacja autorstwa Julity Wójcik została podpalona 7 sierpnia. Nie pomogła ochrona straży miejskiej. Tęczę podpalili zapalniczką dwaj pijani mężczyźni.

Dla środowisk prawicowych wykonana ze sztucznych kwiatów tęcza to symbol homoseksualnej propagandy. Były minister sprawiedliwości Jarosław Gowin już zapowiedział, że jeśli PiS i jego koalicjanci wygrają wybory, instalacja zniknie z warszawskiego pl. Zbawiciela.

Więcej o: