"Sprzątaniegate". Rzecznik Episkopatu wyjaśnia, co abp Gądecki miał na myśli

"Burzą w szklance wody" i "manipulacją" nazwał ks. Józef Kloch reakcję opinii publicznej na słowa abpa Gądeckiego o sprzątaniu.

Rzecznik KEP tłumaczy społeczeństwu jedną z wielu tez, które metropolita poznański postawił w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" . Wielką karierę w mediach zrobiło stwierdzenie abpa Gądeckiego o sprzątaniu, za które nie powinni brać się chłopcy.

Ks. Józef Kloch, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski - po niemal dwóch dobach od publikacji wywiadu wyjaśnia, że arcybiskup miał na myśli "przekaz pozytywny", a wszyscy, którzy słowa hierarchy interpretują inaczej, dopuszczają się manipulacji.

Jak to z tym sprzątaniem było?

Dziennikarz "ND" zapytał: "Wielu katolików nie zdaje sobie sprawy, że w świecie toczy się nieprawdopodobna walka przeciw chrześcijaństwu" - zwracał niedawno uwagę ksiądz arcybiskup. Jakie przejawy tej walki są szczególnie groźne, jeśli chodzi o rodzinę?

Abp Gądecki odpowiada: Obecnie groźnym wyzwaniem jest - lansowana pod płaszczykiem programu równościowego - ideologia genderyzmu. Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki. Pociągające jest również hasło, że wszyscy ludzie są sobie równi i mają prawo do szczęścia. Lecz jednocześnie rodzice często nie uświadamiają sobie tego, że w imię przezwyciężania stereotypów uwarunkowanych kulturowo ukazuje się przy okazji różne modele partnerskie jednopłciowe jako równoważne rodzinie.

Oni tak na serio? Blogerka ateistka stara się zrozumieć słowa arcybiskupa Gądeckiego

Więcej o: