Wyjaśniło się tajemnicze zniknięcie Kim Dzong Una. Uszkodził sobie kostki

Dyktator Korei Północnej przez niemal miesiąc nie pokazywał się publicznie. Wywołało to szereg plotek i spekulacji. Mówiono, że Kim przeszedł udar mózgu lub stał się ofiarą zamachu stanu. Okazało się, że przyczyną jego tajemniczego zniknięcia była operacja stawu skokowego.

Obecnie Kim Dzong Un przechodzi rekonwalescencję po zabiegu, który przeszedł w Pjongjangu - pisze " The Independent " powołując się na największą południowokoreańską gazetę "Chosun Ilbo", która z kolei informacje otrzymała od anonimowego źródła. Dyktator azjatyckiego państwa uszkodził obie kostki i w połowie września rozpoczął leczenie. Prawdopodobnie doszło u niego do pęknięć lub złamań w obrębie tych stawów.

- Słyszałem, że Kim zranił prawą kostkę w czerwcu podczas wizyty terenowej. Zignorował wówczas ranę i w efekcie uszkodził sobie oba stawy - powiedział cytowany przez gazetę anonimowy informator. Dodał, że dyktator przeszedł operację w klinice Bonghwa - ośrodku przeznaczonym jedynie dla najwyższych członków partii.

Kim Dzong Un nie pokazywał się publicznie od trzeciego września. Władze Korei Północnej nie wydały w tej sprawie żadnego jasnego komunikatu. Spekulowano, że przywódca państwa przeszedł udar mózgu lub inną poważną chorobę. Zastanawiano się także, że Kim nie stał się ofiarą zamachu stanu.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Lubisz aplikację Gazeta.pl LIVE? Zagłosuj na nas!

Więcej o: