Niemiecki dziennik ostro o Rydzyku. "Niekoronowany władca kościelny i polityczny gracz"

"Sueddeutsche Zeitung" w artykule "O wiedźmach i zbawicielach" krytycznie pisze o toruńskim medialnym koncernie zbudowanym przez ojca Tadeusza Rydzyka, do którego należą m.in. Radio Maryja i telewizja Trwam.

"69-letni redemptorysta z Torunia jest w Polsce zamożnym, człowiekiem z kontaktami" - pisze "Sueddeutsche Zeitung" ("SZ"). "Na liście 50 najbardziej wpływowych osób magazynu "Wprost" figuruje w czołówce, w 2012 r. był nawet na pierwszej pozycji, przed premierem Donaldem Tuskiem" - dodaje.

"Bowiem jako właściciel koncernu medialnego, biznesmen, niekoronowany władca kościelny i polityczny gracz w obozie narodowo-katolickiej opozycji Rydzyk jest w stanie zmobilizować więcej ludzi niż jakikolwiek polityk. Musiał to przyznać nawet przywódca opozycji Jarosław Kaczyński" - uważa gazeta.

Walka o życie niepoczęte

Gazeta opisuje napięte stosunki, "które ojciec Rydzyk ma z Kaczyńskim i innymi politykami narodowo-konserwatywnych ugrupowań oraz wieloma biskupami". "Częstokroć zarzucano mu podburzanie nastrojów i antysemityzm" - dodaje. Niemiecki czytelnik może w artykule "SZ" przeczytać także o walce konserwatywnego duchownego z "ideologią gender, homoseksualizmem i demontażem polskiej rodziny".

"Są jeszcze inne tematy 'wałkowane' przez mass media redemptorysty, przy akompaniamencie pobożnych śpiewów, ilustrowane kiczowatymi obrazkami Gorejącego Serca Pana Jezusa. Należą do nich zwalczanie zapłodnienia in vitro i wszelkie formy aborcji. Bohaterem obozu narodowo-katolickiego jest w tych kwestiach dyrektor warszawskiego szpitala Bogdan Chazan, zwolniony z pracy za sprzeczną z prawem odmowę usunięcia ciąży u kobiety, która musiała urodzić niezdolne do życia dziecko. (...) Zabieg aborcji jest w Polsce dozwolony tylko w kilku wyjątkowych przypadkach. Takich jak właśnie ten" - zaznacza monachijska gazeta.

Radio Maryja milczało o abp. Wesołowskim

Krytycy zarzucają Kościołowi i ideologowi Rydzykowi, że ci za pomocą różnego rodzaju kampanii chcą odwrócić uwagę od skandali, o których w ogóle nie wspomina się w Radiu Maryja. Na przykład o przypadkach pedofilii wśród kleru w Polsce; "ponad dwudziestu księży stanęło już za takie czyny przed sądem. Najbardziej spektakularny jest przypadek abpa Wesołowskiego, nuncjusza apostolskiego na Dominikanie".

"Nie tylko takie sprawy doskwierają Kościołowi, także przemiany społeczne" - pisze "SZ". "Odczuwa się to także na Jasnej Górze w Częstochowie. W 59 pielgrzymkach w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny doliczono się w tym roku 73 400 pielgrzymów; przed 10 laty było ich jeszcze 103 300.

Liczba wiernych chodzących na niedzielne nabożeństwa także znacznie zmalała, do mniej więcej 40 proc. zarejestrowanych katolików, którzy stanowią 87 proc. społeczeństwa. Najsilniej przemiany te odczuwalne są w wielkich miastach i na zachodzie Polski; bardziej odporni na nie są mieszkańcy wsi na wschodzie kraju.

Zacofana i prawdziwa Polska

"Tam, gdzie jest najniższy poziom edukacji i największe bezrobocie, Radio Maryja ma swych najwierniejszych słuchaczy. I tam żywe jest nadal owo prapolskie pojęcie, że prawdziwa polskość, obok miłości do ojczyzny i Kościoła, przejawia się także w umiłowaniu Matki Boskiej Częstochowskiej. W oczach proeuropejskiej warstwy średniej z ośrodków wielkomiejskich jest to zacofana Polska, a w oczach obozu narodowo-katolickiego to Polska prawdziwa" - pisze dziennik.

Pisząc o wpływie politycznym Radia Maryja i telewizji Trwam, "SZ" zaznacza, że pomimo medialnej obecności, ich wpływ jest nieznaczny. "W wyborach użytkownicy tych mediów stanowią około jednej czwartej czy jednej trzeciej głosów oddawanych na PiS Jarosława Kaczyńskiego i inne partie tego obozu".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: