"Paranoja polskiego skąpstwa, populizmu, tabloidyzacji" - Żakowski o posadzie dla Ostachowicza

- Polskie poczucie sprawiedliwości wyje, kiedy ktoś dostaje dużo. Milczy, kiedy ktoś dostaje mało. Nie widziałem nigdy na pierwszej stronie polskiej gazety tytułu: To skandal, że polski premier zarabia tylko 15 tys. zł. To nie porusza polskiego ducha sprawiedliwości. Bo to raczej duch zawiści i wredności - tak Jacek Żakowski komentował oburzenia, jakie wywołała informacja że Igor Ostachowicz może pracować w PKN Orlen. Za 2-2,5 mln zł rocznie.

Według nieoficjalnych informacji TVN24, minister Maria Wasiak odda ponad 500 tys., jakie dostała za odejście z PKP SA, a Igor Ostachowicz nie będzie pracował w PKN Orlen.

Jackowi Żakowskiemu nie podoba się oburzenie, jakie wywołała informacja o tym, ile współpracownik Donalda Tuska ma zarabiać, pracując w największej polskiej spółce paliwowej. Publicysta "Polityki" jest przekonany, że dla każdej firmy "dobry ekspert od wizerunku jest bezcenny". A Ostachowiczowi nie można odmówić kompetencji.

- Zwracam uwagę na specyfikę polskiego poczucia sprawiedliwości, które narasta w mediach w miarę ich tabloidyzacji. To poczucie sprawiedliwości wyje, kiedy ktoś dostaje dużo pieniędzy. A milczy kiedy ktoś dostaje mało. Nie widziałem nigdy pierwszej strony polskiego dziennika, na którym byłaby informacja: To skandal, że premier zarabia tylko 15 tys. To nigdy polskiego ducha sprawiedliwości nie porusza. Bo to nie tyle duch sprawiedliwości, co duch zawiści i wredności - ocenił Żakowski w "Poranku Radia TOK FM.

"Czekam na odważnych"

Zdaniem publicysty, mamy do czynienia z "paranoją polskiego skąpstwa, populizmu i tabloidyzacji", która prowadzi to tego, że niezwykle trudno jest znaleźć dobrego fachowca, który zdecydowałby się na pracę w rządzie. - Zwłaszcza na stanowiska podsekretarzy stanu w resortach gospodarczych. Bo w biznesie pensja dziesięć razy wyższa, niż ta rządowa, wcale nie jest pensją wysoką, dla kogoś kto coś potrafi.

Jacek Żakowski nie ma wątpliwości, że problem zarobków dla wysokich urzędników trzeba rozwiązać. - I wtedy np. Igor Ostachowicz zarabiałby tyle, ile jest rzeczywiście wart. Może nie 200 tys. zł miesięcznie ale np. 50 tys. Czekam na odważnych, którzy rozwiążą ten problem. Bo na razie rząd pewnie ratuje się, budując wizję: Trochę pocierpisz na rządowej pensji, a potem pomożemy ci się odkuć.

Więcej o: