Sławomir Nowak doradza Kopacz? "Szokujące, kompromitujące, nie tędy droga"

Ewa Kopacz ma korzystać z doradztwa politycznego Sławomira Nowaka. - W otoczeniu pani premier pojawia się osoba kompletnie skompromitowana, dla której nie powinno być miejsca w polityce - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Anna Gielewska z "Wprost". - Szokujące - wtórowała jej Renata Kim z "Newsweeka". Okazuje się jednak, że Kopacz może mieć powód do radzenia się tak kontrowersyjnych polityków.

- Właściwie mam życzliwy stosunek do premier Ewy Kopacz, ale jestem zaniepokojony jej zapleczem - stwierdził w "Poranku Radia TOK FM" po prasowych doniesieniach, jakoby nowej szefowej rządu doradzać mieli Sławomir Nowak i Jacek Protasiewicz. Nowak po "aferze zegarkowej" związanej z nieprawidłowościami w oświadczeniu majątkowym odszedł z PO i zapowiedział, że złoży sejmowy mandat, choć w rezultacie tego nie uczynił . Protasiewicz natomiast po kompromitującym incydencie na niemieckim lotnisku wycofał się z wyborów europejskich i znalazł się na marginesie głównego politycznego nurtu.

"Nie tędy droga"

Jak przyznała Anna Gielewska z "Wprost", "wiadomo", że Nowak doradza Kopacz w kwestiach marketingu politycznego i co kilka dni widać go w gabinecie nowej premier. - W otoczeniu pani premier pojawia się osoba kompletnie skompromitowana, dla której nie powinno być miejsca w polityce - mówiła dziennikarka.

Gielewska przyznała, że rozumie mechanizm, który kieruje Kopacz - chce pozostawić przy sobie jak największą liczbę współpracowników Donalda Tuska, bo im ufa, w przeciwieństwie do wielu innych polityków PO. - Niestety Tusk w ostatnich latach zamknął się w kancelarii premiera ze swoimi współpracownikami w taki sposób, że tylko tam była kreowana polityka. W związku z tym jedynie ci ludzie nabrali sprawności w myśleniu o spinowaniu, nadawaniu biegu politycznym wydarzeniom - mówiła dziennikarka. Przyznała, że Kopacz potrzebuje ludzi o takim doświadczeniu i kompetencjach. - Ale nie tędy droga. Niekoniecznie Nowak i Protasiewicz - ubolewała.

Tusk nie widział powrotu?

- Informacja, że Nowak pojawia się w okolicy gabinetu premier, jest dla mnie szokująca - mówiła Renata Kim z "Newsweeka". Dziennikarka przyznała, że z twierdzeniami o całkowitej kompromitacji Nowaka byłaby ostrożna co najmniej do momentu zakończenia toczących się procesów sądowych.

- Przypomniałabym jednak, co mówił premier Tusk kilka miesięcy temu, że Nowak nie ma powrotu na listy wyborcze PO ani do rządu do czasu ogłoszenia wyroku. I jeśli on w okolicach władzy się pojawia, to jest kompromitujące. Podobnie jak to, że mimo obietnic Nowak uznał, że jednak nie złoży mandatu w Sejmie. Chciałabym, żeby politycy pamiętali o swoich słowach - mówiła Kim.

Kopacz potrzebuje tych ludzi?

Bardziej wstrzemięźliwy był Bogusław Chrabota z "Rzeczpospolitej". Przyznał, że otwarte kontakty z osobami pokroju Nowaka nie są najlepszym pomysłem. Zaznaczył jednak, że jesteśmy w trakcie gorącego okresu budowania nowego rządu.

- Poważni politycy, jak Trzaskowski, Zdrojewski, Biernacki, są w grze jako potencjalni kandydaci do rządowej układanki. Ich wypowiedzi będą ważyły na rozstrzygnięciach dotyczących obsady gabinetu, dlatego oni są w cieniu - mówił naczelny "Rz".

- Ale taki Nowak i Protasiewicz, ludzie z drugiego szeregu, których możemy uznawać za publicznie spalonych, to jednak kopalnia wiedzy o sytuacji w PO - wskazał. - Konsultując się z nimi, Kopacz zdobywa informacje o sytuacji wewnętrznej w partii, od której jak widać była nieco odseparowana. Ośrodek decyzyjny rządu i po to była wąska grupa ludzi. Ona dopiero w ten świat wchodzi - skwitował Chrabota.

Zobacz wideo
Więcej o: