"Przyszli, by zabijać". Premiera dokumentu HBO w rocznicę ataku w Nairobi [TRAILER]

- Jedyne, co powiedzieli, to to, że przyszli, by się zemścić, żeby zabijać - mówi kilkunastoletnia Harveen Sihra, która przeżyła atak terrorystyczny w centrum handlowym Westgate. To jedno z niewielu wyjaśnień, które pada w filmie "Terror at the Mall", opisującym ubiegłoroczne wydarzenia w stolicy Kenii. Dokument, który miał wczoraj premierę w HBO, opowiada o tym, co przeżyli ludzie zamknięci przez ponad trzy dni z uzbrojonymi zamachowcami.

W sobotę 21 września 2013 oddział Asz-Szabab, somalijskiej grupy terrorystycznej, przejął budynek centrum handlowego w Nairobi. Twierdząc, że działają w akcie zemsty za kenijską inwazję w Somalii z 2011 roku, zabili kilkadziesiąt osób. Centrum handlowe zostało odbite przez rządowe siły zbrojne po ponad 80 godzinach od ataku terrorystów. Uwolniono wówczas prawie tysiąc osób, które przez trzy dni żyły w strachu o własne życie.

"Terror at the Mall" jest opowieścią tych, którzy przeżyli, o tym, co wówczas czuli i jak to dramatyczne wydarzenie było w stanie ich zjednoczyć.

Reżyser Dan Reeds nie analizuje politycznej atmosfery, która doprowadziła do tej tragedii, nie interesują go wydarzenia następujące po uwolnieniu zakładników, nie rozlicza się też z politykami, choć pod ich adresem pada w filmie kilka gorzkich słów. Reedsowi wystarczył zapis z kamer przemysłowych i telefonów komórkowych, by ułożyć historię o kilkudniowym zamknięciu w budynku opanowanym przez terrorystów. Poza relacjami świadków, którzy przeżyli, widzimy tylko ten surowy i momentami niewyraźny zapis monitoringu.

Obrazki typowego sobotniego popołudnia, z rodzinami robiącymi zakupy, zostają nagle przerwane. Wszyscy chaotycznie uciekają, przewracają się o siebie i szukają schronienia w każdym możliwym zakamarku. I tak przez ponad trzy doby.

 

Reeds zaczął pracę nad filmem trzy tygodnie po wydarzeniach w Nairobi. Przesłuchał ponad 200 świadków, analizował i układał w porządku chronologicznym zapis z ponad stu kamer przemysłowych. Na swoim koncie miał już filmy o atakach terrorystycznych - "Terror in Moscow" o Dubrowce, nominowany do nagrody Emmy, i "Terror in Mumbai" opowiadający historię zamachów organizacji Laszkar-i-Toiba w Indiach.

Ale film o wydarzeniach w Nairobi był inny. - Kręcenie go dosłownie złamało mi serce - powiedział Reeds w rozmowie z "Thw New York Times". - Nie wiem, czy będę w stanie jeszcze kiedykolwiek zrobić tego typu film - dodał.

Więcej o: