Okradziono transport pomocy humanitarnej dla Ukrainy. Jeszcze w Polsce. Siemoniak: Ręce opadają

Okradziono transport pomocy humanitarnej wysłany na Ukrainę. Do incydentu miało dość jeszcze w Polsce - donosi tvn24.pl. Zawieszono już odpowiedzialnego za transport szefa bazy wojskowej w warszawskim Rembertowie. "Ręce opadają" - skomentował na Twitterze Tomasz Siemoniak, szef MON.

- Wszczęliśmy śledztwo w sprawie nieprawidłowości w gospodarowaniu mieniem w 2. Regionalnej Bazie Logistycznej w Rembertowie - powiedział portalowi tvn24.pl płk Ryszard Filipowicz , rzecznik prasowy wojskowego prokuratora okręgowego w Warszawie.

Do kradzieży doszło w Polsce?

Kradzież dotyczy pierwszego transportu pomocy humanitarnej dla Ukrainy przygotowanego pod koniec sierpnia przez polski MON. Na Wschód wysłano koce, pościel i żywność. We Lwowie przy rozładunku towarów stwierdzono brak części koców i materaców.

Według prokuratury wojskowej do kradzieży doszło jeszcze w Polsce, na terenie bazy w Rembertowie. Tomasz Siemoniak, szef MON, zapewnił na Twitterze, że zawieszono szefa bazy, który odpowiadał za transport, a brakujące koce zostały wysłane na Ukrainę.

"Ręce opadają. Żandarmeria już ostro działa, ważne, że sami to odkryliśmy przy wyładunku" - skomentował na Twitterze Tomasz Siemoniak, szef MON.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: