"Pokrzywdzonych wrobiono". Człowiek, który oszukał Romario, znów na ławie oskarżonych

Oszukanie m.in. gwiazdy piłki nożnej Romario niczego go nie nauczyło - oszust Piotr O. znów zasiadł na ławie oskarżonych. Już wcześniej był skazany za wyłudzenie ponad 40 milionów złotych. Teraz znów ma proces i znów w grę wchodzi w sumie kilka milionów złotych. Co ciekawe, część zarzutów dotyczy okresu, kiedy jeszcze siedział w celi.

Sprawę prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Lublinie, a Piotr O. w tym procesie usłyszał 18 zarzutów. Chodzi o wyłudzenia bardzo dużych kwot, w grę wchodzi kilka milionów złotych. Śledczy ustalili, że mężczyzna w latach 2006-2012, m.in. odsiadując poprzedni wyrok, kontaktował się ze starymi znajomymi i wyłudzał konkretne pieniądze. Dzwonił czy pisał do jednych, a ci poznawali go z kolejnymi osobami. Mówił o znaczących inwestycjach, a miał przy tym ogromny dar przekonywania.

"Z przestępstwa uczynił stałe źródło dochodów"

Prokurator Ewa Niczyporuk, odczytując akt oskarżenia, mówiła m.in. o tym, że oskarżony uczynił z przestępstwa stałe źródło dochodu. W jednym przypadku wyłudził np. 300 tysięcy - zwrócił się do pokrzywdzonego za pośrednictwem innej osoby i kilkakrotnie pożyczył od niego pieniądze. - Zobowiązując się do ich zwrotu po opuszczeniu zakładu karnego, a także zobowiązując się do wykorzystania tych pieniędzy na uzyskanie pożyczek i środków na sfinansowanie inwestycji, nie mając zamiaru ani możliwości dokonania ich zwrotu - mówiła pani prokurator. Wśród poszkodowanych jest m.in. znany lubelski adwokat.

Z aktu oskarżenia wynika też, że Piotr O. zamierzał wprowadzić do obiegu podrobiony czek na 125 milionów euro, ale pracownicy banku w porę odkryli, że czek jest sfałszowany.

"Pokrzywdzeni są mi winni ponad 17 milionów dolarów"

Sam Piotr O. do winy się nie przyznaje, z jego tłumaczeń wynika, że został "wrobiony". Przed sądem dowodził, że to część pokrzywdzonych jest mu wciąż winna pieniądze, w sumie ponad 17 milionów dolarów. - To jest czarno na białym na przelewach, na dokumentach, umowach - mówił oskarżony.

Przekonywał też sąd, że z częścią pokrzywdzonych jest i był w kontakcie i wie, że byli przez CBŚ stawiani "pod ścianą". - Była dość specyficzna kanwa powstawania tych zarzutów, a mianowicie, że albo przyjmą status osób poszkodowanych, albo będą moimi wspólnikami. A to oznacza kontrole skarbówki i inne kłopoty - mówił Piotr O. na sali rozpraw. Był przy tym bardzo pewny siebie i dobrze przygotowany do rozprawy, choć utrzymywał, że nie zdążył zapoznać się z aktami sprawy. Przed procesem czule przywitał się z matką, która czekała na niego przed salą rozpraw.

Wcześniej oszukał Romario na miliony dolarów

To już kolejny proces oszusta z Lublina. O Piotrze O. pierwszy raz można było usłyszeć ponad 10 lat temu. Wtedy trafił do aresztu za wyłudzenie ponad 40 milionów. Podając się za arystokratę i wybitnego finansistę, oszukał m.in. słynnego brazylijskiego piłkarza Romario na kwotę kilku milionów dolarów. Wyłudzał pieniądze, obiecując ogromne zyski.

Bardzo lubił drogie samochody, miał trzy rezydencje koło Lublina. Słynne były też jego luksusowe, bardzo drogie zegarki. To był m.in. zegarek marki Breitling z bransoletą ze stopu z białego złota, jeden z 25 takich zegarków na świecie. Pozostałe dwa były nieco tańsze, kosztowały odpowiednio 112 i blisko 93 tysiące złotych.