Jest na "czarnej liście" UE od czasu aneksji Krymu. A Francja przyjmuje go z honorami

Przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej poleciał z roboczą wizytą do Francji, gdzie spotkał się m.in. z francuskimi parlamentarzystami i biznesmenami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Siergiej Naryszkin od połowy marca znajduje się na "czarnej liście" i ma zakaz wjazdu do Unii Europejskiej. Zakaz, który już raz skutecznie złamał - także przy wsparciu Francji.

21 marca 2014 roku. Tydzień wcześniej na Krymie odbyło się referendum, po którym półwysep został włączony do Federacji Rosyjskiej. Świat nie uznaje aneksji części ukraińskiego terytorium i wprowadza sankcje rosyjskich polityków. Na "czarną listę" trafiają wicepremier Dmitrij Rogozin, doradcy prezydenta Siergiej Głazjew i Władisław Surkow. Sankcje obejmują też Siergieja Naryszkina. Przewodniczący Dumy Państwowej publicznie popierał aneksję Krymu i opowiadał się za wysłaniem tam rosyjskich wojsk.

We Francji sankcje nie obowiązują?

Siergiej Naryszkin przetestował europejskie sankcje już miesiąc później. Pojawił się w Paryżu jako przewodniczący rosyjskiej delegacji zaproszonej przez UNESCO z okazji obchodów 60-lecia przystąpienia do tej organizacji Związku Radzieckiego. Naryszkin dobrze wykorzystał tę okazję. Podkreślił, że jego wizyta jest dowodem na nieskuteczność europejskich sankcji. Nie ukrywał przy tym, że cała sytuacja go bawi.

1 września ponownie pojawił się w Paryżu. Na stronie rosyjskiego parlamentu opublikowano informacje o rozpoczęciu wizyty roboczej. Naryszkin spotkał się "z parlamentarzystami, przedstawicielami społeczeństwa i biznesmenami". Złożył też kwiaty pod pomnikiem dywizjonu Normandia-Niemen. - Zarówno Rosja, jak i Francja mają wielką historię. Nasze armie wiele razy starły się na polu bitwy, ale w obu wojnach światowych byliśmy sojusznikami - powiedział.

Zakaz wjazdu tylko teoretycznie

Jak to możliwe, że Siergiej Naryszkin jeździ do Francji, choć teoretycznie obowiązuje go zakaz wjazdu na terytorium Unii Europejskiej? Francja tłumaczyła się z tej kłopotliwej wizyty już w kwietniu. Jak się okazało, prawo międzynarodowe nie pozwala zakazać wjazdu, jeśli stroną zapraszającą jest międzynarodowa organizacja lub instytucja. W pierwszym przypadku organizacją tą było UNESCO. Kto zaprosił Naryszkina tym razem? Nie wiadomo.

O Władimirze Putinie i absurdach współczesnej Rosji przeczytaj w książkach >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: