Putin w pułapce między opinią publiczną, a generałami. "Powoli przyzwyczaja Europę do inwazji na Ukrainę"

Eskalacja wojny - jak uważa minister Sikorski, czy uspokojenie konfliktu - jak życzyłaby sobie Angela Merkel? Sebastian Płóciennik ocenił na antenie TOK FM, że Putin obrał inną strategię - krok po kroku, aż do aneksji Donbasu.

- Prezydent Rosji wybrał racjonalną strategię. Powoli przyzwyczaja europejską opinię publiczną do tego, że dokonuje inwazji na Ukrainie. Krok po kroku - plotki, niepotwierdzone informacje, potem potwierdzenia urzędników rosyjskich, aż w końcu obudzimy się w sytuacji, w której Donbas jest pod kontrolą rosyjską - mówił Sebastian Płóciennik z Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych

- Rosja gra na stworzenie kolejnego zamrożonego konfliktu. Taka jest polityka rosyjska od kilkudziesięciu lat, NRD było takim zamrożonym konfliktem - ocenił.

Ekspert zauważył jednak, że Putin w swojej polityce wewnętrznej znalazł się w pułapce między "radykalnie nastrojoną opinią publiczną, a własną elitą władzy, zwłaszcza generałami, których ten konflikt wynosi wyżej, wzmacnia ich pozycję".

Ukraina testem dla niemieckiej polityki

Zdaniem Płóciennika, eskalujący konflikt jest testem dla niemieckiej polityki. - W tej chwili zbliża się moment, żeby zdecydowanie określić się po jednej ze stron. Ostrzegałbym przed zbyt dużymi oczekiwaniami. Prawdopodobnie ruszy kolejna fala sankcji - powiedział.

- Niemcy chcą zachować pozycję pośrednika. Merkel wspiera Poroszenkę, ale to nigdy nie będzie wsparcie militarne - stwierdził i dodał, że Niemcy uważają, że reakcja militarna doprowadzi do dalszej eskalacji konfliktu. - A Putin zareaguje, bo nie będzie miał wyjścia - ocenił.

Zauważył też, że Niemcy od dłuższego czasu mają taki plan działania - ostrzeżenia, sankcje, etap łagodzenia retoryki i rozmowy z Rosją, a potem znów nadchodzi zaostrzenie.

- Sankcje to jedna rzecz, ale należałoby od Niemców oczekiwać też pozytywnej strategii dla Ukrainy. Planu europeizacji Ukrainy i zbliżenie jej do struktur unijnych - mówił ekspert PISM i podkreślił, że społeczeństwo niemieckie w zdecydowanej większości winą za konflikt obciąża Rosję.

Ekspert PISM wspomniał też o dyskusji nad rozmieszczeniem baz NATO w Europie Wschodniej, której sprzeciwiały się władze Niemiec. - Czy ogłoszenie tu i teraz, że NATO rozmieszcza wojska w Polsce i Estonii przyczyniłoby się do zmniejszenia napięcia na Ukrainie? Na pewno nie. Putin wykorzystałby to, żeby jeszcze bardziej nakręcić atmosferę wojny z Zachodem we własnej opinii publicznej - stwierdził.

Więcej o: