Ostatni list zamordowanego przez dżihadystów dziennikarza. "Babciu, pamiętaj o lekach..."

Rodzina zamordowanego przez bojowników Państwa Islamskiego dziennikarza Jamesa Foleya opublikowała list podyktowany przez niego krótko przed egzekucją. "Cieszę się, gdy o was myślę" - podyktował współwięźniowi, a ten przekazał wiadomość po uwolnieniu.

Wszystkie listy, które Foley pisał, były konfiskowane przez porywaczy, dlatego właśnie wpadł na pomysł, by podyktować treść wiadomości jednemu ze współwięźniów. Ten skontaktował się z rodziną Foleya i przekazał jego słowa, tuż po tym jak został uwolniony.

"Pamiętam bardzo wiele wspaniałych chwil z rodziną, które pozwalają mi się oderwać od więzienia. Kiedy myślę o rodzinie i przyjaciołach, szczęście wypełnia moje serce" - rozpoczął swój list. "Wiem, że o mnie myślicie i modlicie się za mnie. Jestem za to bardzo wdzięczny. Czuję waszą obecność, szczególnie gdy się modlę" - dodał.

"Miałem lepsze i gorsze dni"

Foley poinformował rodzinę, że był przetrzymywany wraz z 17 innymi osobami. Grupa, dla zabicia czasu, rozmawiała m.in. o filmach i sporcie. Grali też w gry takie jak warcaby czy szachy, używając resztek znalezionych w celi. "Gry pomagają przetrwać ten czas" - pisał dziennikarz.

Uspokajał też, że byli karmieni lepiej i częściej. Codziennie dostawali posiłki i herbatę, a czasem też kawę. "Odzyskałem większość kilogramów utraconych w zeszłym roku" - dodał.

"Miałem lepsze i gorsze dni. Bardzo się cieszymy, gdy ktoś jest uwalniany, ale oczywiście mamy nadzieję na odzyskanie własnej wolności. Staramy się nawzajem motywować i wspierać" - dyktował dalej.

"Będę potrzebował twojej pomocy"

W liście Foley zawarł też wiadomości do poszczególnych członków rodziny. Wspominał chwile spędzone na zabawach z braćmi i dziękował za spędzony razem czas. "Cieszę się, gdy o was myślę i jestem z was bardzo dumny" - napisał i dodał: "Jeśli na moim koncie zostały jakieś pieniądze, chcę, żeby otrzymali je Michael i Matthew" - dodał.

Dużo napisał swojej jedynej siostrze. "Katie, jestem z ciebie taki dumny. Jesteś najsilniejsza i najlepsza z nas wszystkich. Myślę o tym, jak ciężko pracujesz, pomagając ludziom jako pielęgniarka. Cieszę się, że rozmawialiśmy tuż przed moim porwaniem. Modlę się o to, by móc być na twoim weselu" - napisał.

Na koniec zwrócił się natomiast do babci: "Babciu, pamiętaj, żeby brać leki, spacerować i nadal tańczyć. Bądź silna, bo będę potrzebował twojej pomocy, by odzyskać swoje życie".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: