Odwołane loty, zamknięte granice, rozkaz strzelania do przekraczających je. Afryka boi się Eboli. Nowe przypadki wirusa w Kongo?

Na północy Kongo na tajemniczą chorobę zmarło ok. 10 osób. Miały takie same objawy, jak zakażeni Ebolą. Władze Demokratycznej Republiki Konga sprawdzają, czy to właśnie śmiercionośny wirus jest przyczyną zgonów. Kraje Afryki coraz bardziej obawiają się epidemii - zamykają granice i odwołują loty do państw, gdzie trwa epidemia.

W rozmowie z Reutersem mieszkaniec kongijskiej prowincji Equateur powiedział, że około 10 osób, w tym czworo pracowników ochrony zdrowia, zmarło tam na tajemniczą chorobę. Wszyscy mieli gorączkę, biegunkę i krwawienie z uszu i nozdrzy. Czyli objawy gorączki krwotocznej - zakażenia wirusem Ebola.

Nic dziwnego, że kongijski minister zdrowia z ekipą ekspertów pojechał do odległej północnej prowincji Equateur, by zbadać sprawę - poinformowały lokalne władze. - Jakaś choroba rozprzestrzenia się w Boende, ale nie znamy jej źródła - powiedział agencji Reuters Michel Wangi, rzecznik gubernatora prowincji Equateur.

Kongo bada przyczyny tajemniczych zgonów na północy kraju

- Rząd wysłał grupę ekspertów INRB (Narodowego Instytutu Badań Biomedycznych) i ministra zdrowia Felixa Kabange Numbi. Towarzyszy im gubernator Sebastian Impeto - dodał. Ekipa poleciała prezydenckim samolotem. Jeden z członków ekspedycji potwierdził, że leci ona w ten rejon, by "znaleźć przyczynę choroby, która spowodowała zgony w Boende".

Kongo nie graniczy z żadnym z krajów, w których wykryto ostatnio gorączkę krwotoczną. Jednak to właśnie w tym kraju w 1976 r. po raz pierwszy - nad rzeką Ebolą - wykryto tę chorobę. Od tego czasu pojawiała się ona w Kongu kilkukrotnie.

Afryka boi się Eboli. Zamknięte granice, rozkaz strzelania...

Kongijski rząd ma powody do obaw. Według najnowszego bilansu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w ciągu trwającej od pięciu miesięcy epidemii gorączki krwotocznej zmarło 1229 osób: 466 w Liberii, 394 w Gwinei, 365 w Sierra Leone i cztery w Nigerii. Kenijskie linie lotnicze zawiesiły loty do objętych Ebolą Liberii i Sierra Leone, samoloty z tych krajów oraz z Gwinei nie będą mogły lądować w Kenii. Rząd w Nairobi nie chce, by epidemia rozszerzyła się na kolejny kraj.

W Liberii rząd także usiłuje zatrzymać rozprzestrzenianie się Eboli. Wojsko objęło kwarantanną m.in. slumsy w stolicy kraju - Monrowii. Policjanci dostali rozkaz strzelania do osób, które próbowałyby nielegalnie przekroczyć granicę z sąsiedniego Sierra Leone. Granica jest zamknięta, by ograniczyć rozprzestrzenianie się śmiercionośnego wirusa.

Ebola jest bardzo zaraźliwa i szybko się rozprzestrzenia. Umiera do 90 proc. zakażonych. Nie ma na nią lekarstwa, a kilka form terapii znajduje się obecnie dopiero w fazie eksperymentów.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: