Polski turysta zabił pracownika greckiego hotelu. Jego kompani opuścili wyspę. Obawiali się linczu?

Nocna zakrapiana alkoholem impreza na wyspie Zakynthos. Hotelowy portier zwracający uwagę grupce Polaków, że powinni zachowywać się nieco ciszej. Bójka. 51-letni Grek upada i uderza głową w ziemię. Po kilkudniowej śpiączce umiera. Jeden z Polaków zostaje aresztowany, inni opuszczają wyspę w popłochu, obawiając się linczu.

W Polsce o tym tragicznym w skutkach wydarzeniu dowiedzieliśmy się dopiero wczoraj, choć miało ono miejsce w nocy z czwartku na piątek. Kilka dni bowiem umierał będący w śpiączce pracownik hotelu, o którego zabicie jest teraz oskarżany Polak. Mężczyzna usłyszał już zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Jego kompani biorący udział w zdarzeniu - usłyszeli zarzuty znieważenia i opuścili wyspę. Jak nieoficjalnie dowiedział się portal TVN24 - obawiali się oni linczu ze strony miejscowej społeczności.

Aresztowany po pobiciu Polak, sam wcześniej odniósł obrażenia, gdy na pomoc pracownikowi hotelu ruszyli jego koledzy. - Po tym incydencie, gdy grecki portier upadł i stracił przytomność, jego koledzy zemścili się na polskim turyście. Został on pobity i dlatego wymaga teraz pomocy lekarskiej - tłumaczył na antenie TVN24 Marcin Wojciechowski, rzecznik MSZ.

Nieco dokładniej na antenie telewizji TVN 24 przedstawiała sytuację Katarzyna Jakielaszek, dziennikarka "Kuriera Ateńskiego". Wg jej relacji greckie media piszą, że interwencja portiera w pokoju Polaków spotkała się z "dużą agresją". - Najprawdopodobniej pracownik został pobity i spadł ze schodów - opowiadała.

Rzecznik MSZ poinformował, że Polakowi zapewniono pomoc prawnika. Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - napastnikowi grozi kara co najmniej 5-lat pozbawienia wolności (w Polsce za to samo przestępstwo orzeka się kary między rokiem, a 10 latami więzienia). Ewentualna ekstradycja Polaka w myśl obowiązujących przepisów będzie możliwa dopiero po wydaniu przez grecki sąd prawomocnego wyroku.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: