Nigeryjski uzdrowiciel wysłał do Sierra Leone 4 tys. butelek wody święconej, by pomóc... w walce z ebolą

W ostatnich tygodniach światowe rządy wkładają wiele wysiłku w próby zahamowania szalejącej w Afryce epidemii eboli. Jak się okazuje, nie są osamotnione w swoich działaniach: nigeryjski pastor Temitope Joshua - ten sam, który miał przewidzieć zaginięcie malezyjskiego boeinga - wysłał na pomoc rządowi w Sierra Leone 4 tys. butelek opatentowanej przez siebie wody święconej - pisze amerykański portal Vocativ.com.

Joshua to jeden z najbogatszych - jego majątek szacowany przez "Forbes" wynosi 10-15 milionów dolarów - i najbardziej kontrowersyjnych afrykańskich duchownych. Pastor roztacza wokół siebie aurę proroka: miał przewidzieć śmierć Michaela Jacksona, katastrofę promu Costa Concordia, zamachy w Bostonie i zaginięcie malezyjskiego boeinga.

Przewodniczący Kościoła Wszystkich Narodów słynie też w Nigerii ze zdolności uzdrawiania - wodą święconą leczy m.in. raka, cukrzycę czy AIDS. W 2011 r. dziennikarskie śledztwo BBC ujawniło, że co najmniej trzy mieszkanki Londynu chore na AIDS zmarły, idąc za radami pastorów, by przestały brać leki antyretrowirusowe. Jednym z nich był właśnie Joshua - opisywała "Gazeta Wyborcza".

Pastor jest też właścicielem chrześcijańskiej telewizji Emmanuel TV. Została ona założona w 2004 roku po tym, jak nigeryjska rada radiofonii i telewizji zakazała pokazywania "niezweryfikowanych cudów" przez państwowego nadawcę. Joshua prowadzi również działający pod hasłem "Zmieniając życie, zmieniając narody, zmieniając świat" kanał w portalu YouTube, który ogląda regularnie ponad 87 tys. osób.

 

Duchowny jest popularny także w mediach społecznościowych - jego profil na Facebooku "lubi" ponad 1,2 mln internautów.

Liczba ofiar śmiertelnych eboli wzrosła już do 1145

Oprócz wysłania do Sierra Leone zapasów wody święconej pastor przekazał też tamtejszemu rządowi dotację w wysokości 50 tys. dolarów. Portal Vocativ.com zauważa jednak , że drugie tyle kosztowało wyczarterowanie samolotu, który przewiózł ładunek do kraju.

Dziennikarze zwracają też uwagę, że podsycanie wiary w cuda, a nie skuteczność konwencjonalnych metod leczenia może sprawić, że epidemia eboli będzie się rozszerzać coraz bardziej. Już teraz wielu pacjentów nie zgłasza się do szpitali, bo nie ma zaufania do miejscowej służby zdrowia; niektórzy są nawet porywani z placówek przez rodziny, które boją się o los chorego.

Pracujący w trzech krajach objętych epidemią (Liberii, Gwinei i Sierra Leone) zagraniczni lekarze, głównie z organizacji Lekarze bez Granic (MsF) alarmują , że są wyczerpani i nie wiadomo, kto ma ich zastąpić, z kolei mieszkańcy dotkniętych epidemią krajów ignorują ich instrukcje, co umożliwia wirusowi szybsze rozprzestrzenianie się.

W sobotę Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała komunikat, w którym informuje, że rozbudowywane centra leczenia eboli w Afryce Zachodniej zapełniają się natychmiast i zaczyna brakować miejsc dla chorych. Według piątkowych danych WHO liczba ofiar śmiertelnych epidemii eboli w Afryce Zachodniej wynosi już 1145 osób; kolejne 2127 jest zarażonych wirusem.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: