Słuchacz: "Przyjąłem wysoki mandat. Ale teraz uważam, że to za dużo. Mogę się odwołać?" Wyjaśniamy

Jeden z naszych słuchaczy dostał 1000 złotych mandatu za niezgodną z przepisami jazdę na skuterze. Przyjął go, ale po rozmowach ze znajomymi, w tym policjantami, uznał, że jest zdecydowanie za wysoki. Chciał się odwołać i napotkał mur. Dlaczego?

O zasadach związanych z przyjęciem i nieprzyjęciem mandatu rozmawiamy z komisarzem Wojciechem Ratyńskim z Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM : Jeden z naszych słuchaczy dostał 1000 zł mandatu za jazdę na skuterze. Jechał po chodniku, bez kasku, przewoził pasażerkę. Mógł mandatu nie przyjąć, ale to była chwila - uznał, że przecież naruszył przepisy. Po czasie zastanowił się nad tym, nieoficjalnie rozmawiał z policjantami i uznał, że kwota jest za wysoka. Chciał się od wysokości mandatu odwołać, ale dowiedział się, że podobno nie może. Czy rzeczywiście?

Komisarz Wojciech Ratyński : Odpowiadając zero-jedynkowo, ma pani rację, rzeczywiście tak jest. Ale trzeba tu przypomnieć zasady postępowania mandatowego. Przy mandacie w wysokości tysiąca złotych na pewno było to kilka wykroczeń, bo jest to najwyższy wymiar kary w drodze postępowania mandatowego.

Ten człowiek musiał być pouczony przez policjantów, że ma prawo odmówić przyjęcia mandatu, jeśli się z nim nie zgadza. Zawsze możemy skorzystać z prawa odmowy przyjęcia mandatu na przykład wtedy, gdy czujemy się niewinni, nie zgadzamy się z interpretacją zdarzenia podaną przez policjanta albo gdy uważamy, że jest to kwota za wysoka.

Mówi pan o sytuacji, gdy jeszcze na miejscu wykroczenia informujemy policję, że odmawiamy przyjęcia mandatu i sprawa jest kierowana do sądu. Tymczasem w tej konkretnej sytuacji nasz słuchacz jednak mandat już przyjął. Co wtedy?

- Złożenie podpisu na formularzu mandatu karnego kredytowanego jest świadectwem przyznania się do winy i generalnie nie przysługuje od tego odwołanie. Odwołać od niego, zasadnie, możemy się tylko wtedy, gdy czyn, za który zostaliśmy ukarani, nie jest wykroczeniem, czyli gdy uważamy, że policjant się pomylił.

Czyli na przykład kiedy?

- Na przykład dostajemy mandat za zatrzymanie w miejscu, gdzie stoi zakaz zatrzymywania, a okazuje się, że tego znaku tam nie ma. Już po przyjęciu mandatu jedziemy na miejsce, sprawdzamy, szukamy znaku i go tam nie ma. I okazuje się, że - rzeczywiście - zakaz obowiązywał, ale wcześniej, przed miesiącem, potem znak został zdjęty i go już nie ma. Policjant - zakładamy - zasugerował się tym, co było, nie wiedział, że to się zmieniło, i wystawił mandat. Ukarał nas za czyn, którego nie popełniliśmy. I to jest podstawa do tego, by sąd taki mandat nam uchylił. Na złożenie takiego odwołania w sądzie mamy 7 dni.

Czyli najlepiej się odwołać bezpośrednio do sądu?

- Tak, bo tak jest szybciej. Sięgamy do Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, tam jest opisana procedura, w jaki sposób odwołać się od mandatu karnego. Oczywiście musimy wskazać, że zostaliśmy ukarani za czyn, który wykroczeniem nie jest. I wtedy to sąd decyduje, czy tak jest, czy nie.

A co w sytuacji słuchacza - co z odwołaniem od wysokości mandatu w sytuacji, gdy ten mandat już przyjęliśmy?

- Absolutnie nie ma takiej możliwości, abyśmy odwołali się od mandatu tylko dlatego, że jest on za wysoki. Prawo tego nie przewiduje.

Czy to pana zdaniem słuszne?

- Mogę powiedzieć tak: przepracowałem jako policjant na drodze kilkanaście lat i wiem, że żaden policjant nie namawia do przyjęcia mandatu. Jeśli mandat jest wysoki, jeśli sprawca wykroczenia ma wątpliwości, policjant najczęściej kilka razy wyjaśnia, w jaki sposób można postąpić. Informuje nas, że mamy prawo mandatu nie przyjąć.

Proszę też spojrzeć na to z drugiej strony: jeśli policjant wypisałby za określone wykroczenia mandat zbyt niski, niezgodny z taryfikatorem, naraża się na odpowiedzialność za służbowe przewinienie.

Czyli negocjacje z policjantem co do kwoty nie mają sensu?

- Często w popularnych dziś programach telewizyjnych daje się zaobserwować, że społeczeństwo nie jest w stanie zrozumieć, że to nie jest kwestia negocjacji. Policjant nie może wypisać mniejszego mandatu, niż stanowi taryfikator. I koniec.

Próbuję się postawić w sytuacji słuchacza. Nigdy jeszcze nie dostał mandatu, jechał na skuterze, zatrzymali go policjanci, był trochę zaskoczony, przyjął mandat, bo pomyślał, że tak trzeba, że jako uczciwy obywatel powinien. A potem się zastanowił, że może jednak rzeczywiście niepotrzebnie przyjmował, bo kwota jest kolosalna. Próbuję zrozumieć, że może zadziałał pod wpływem chwili i dlatego od razu nie powiedział policjantom: "Nie, ja mandatu nie przyjmuję"...

- Mandat w wysokości tysiąca złotych rzeczywiście jest bardzo wysoki i wiem z doświadczenia, że policjanci naprawdę rzadko sięgają po tak wysoki wymiar kary. Moim prywatnym zdaniem, osoba, o której rozmawiamy, musiała bardzo mocno narozrabiać, żeby na taki mandat zasłużyć.

Powiedziała pani, że ten mężczyzna jechał z kimś, bez kasku, i tak dalej. Pamiętajmy, że taka osoba stwarza realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. I w momencie, gdy mamy do czynienia z wykroczeniem, które może skutkować takimi bardzo niebezpiecznymi konsekwencjami, obrażeniami ciała, a nawet śmiercią, nie dziwię się policjantom, że mandat jest taki, jaki jest. Ja zrobiłbym prawdopodobnie to samo. Osoba, która lekceważy prawo, próbuje być ponad prawem, musi się liczyć z tym, że policjant sięgnie po ten najwyższy wymiar kary.

Panu zdarzało się wypisać taki mandat, tak duży?

- Mandatów tysiączłotowych wypisałem tylko kilka. To były sytuacje, gdy mieliśmy do czynienia z przekroczeniem prędkości o blisko 100 procent w obszarze zabudowanym, a do tego niebezpieczne zachowanie wobec pieszych znajdujących się na przejściu dla pieszych. To bardzo niebezpieczne wykroczenia, dlatego w tej sytuacji należy zastanowić się, czy wypisać mandat w wysokości tysiąca złotych, czy może lepiej będzie zatrzymać uprawnienia i skierować wniosek o cofnięcie uprawnień do kierowania.

Wszystko zależy od tego, w jaki sposób osoba, która popełniła wykroczenia, teraz się tłumaczy, w jaki sposób się zachowuje. Tu jest istotna skrucha, wyjaśnienie, dlaczego doszło do takiej sytuacji. A często spotykane tłumaczenie kierowców "bardzo się spieszę" to jest żadne tłumaczenie tak naprawdę.

Powiedział pan, że od wysokości mandatu, już po jego przyjęciu, nie mamy szans się odwołać. A czy częste są sytuacje, że kierowca odwołuje się od mandatu w ogóle, uznając, że nie było wykroczenia?

- Nie mam statystyk w tym zakresie, ale z praktyki wiem, że to się zdarza. I najczęściej jest tak, że osoba, która składa takie odwołanie, wykazuje się brakiem elementarnej wiedzy z zakresu przepisów ruchu drogowego. Pierwszy przykład, który przychodzi mi do głowy: zakaz zatrzymywania na skrzyżowaniu. Każdy z nas, otrzymując prawo jazdy, po jakimś czasie zapomina o tym, by jednak sięgnąć do kodeksu i sobie taką wiedzę jeszcze raz przypomnieć.

Często zapominamy, że skrzyżowaniem nie jest przecięcie się dwóch jezdni, tylko przecięcie się dwóch dróg, czyli m.in. chodnika i drogi dla rowerów. I bywa, że jeśli zaparkujemy na chodniku czy właśnie na drodze dla rowerów, to pierwsze tłumaczenie kierowcy przed policjantem jest takie: "Ja przecież na skrzyżowaniu nie stoję". I policjant musi w kodeksie, literalnie, pokazać takiemu kierowcy, czym jest skrzyżowanie. Najrozsądniej byłoby mieć Kodeks drogowy i interesować się wszystkimi zmianami, które są do niego wprowadzane.

Ale na drodze, gdy jesteśmy zatrzymywani, często nie ma szans na zajrzenie do kodeksu.

- Możemy poprosić o to policjanta. Z drugiej strony, jeśli mamy wątpliwości, czy wykroczenie miało miejsce, czy też nie - wtedy najrozsądniej jest odmówić przyjęcia mandatu karnego, potem w domu można zapoznać się z przepisami i na drugi dzień stawić się na policji i powiedzieć: "Wczoraj odmówiłem przyjęcia mandatu karnego, ale to sprawdziłem, faktycznie popełniłem wykroczenie, proszę mnie ukarać mandatem karnym".

To ciekawe - chyba niewielu z nas wie, że jeśli mamy wątpliwości, możemy nie przyjąć mandatu, ale potem - po sprawdzeniu sprawy - jednak pójść na komisariat i poprosić niejako o taki mandat.

- Tak, tylko tu jest pewnego rodzaju uciążliwość: bo wtedy trzeba się zgłosić do tej jednostki, z której funkcjonariusze wystawili nam taki mandat. A często jesteśmy przecież zatrzymywani w trasie i może być z tym problem. Ale rzeczywiście, jest taka możliwość, aby mandat przyjąć po tak zwanym namyśle.

Oczywiście, sprawa może też trafić do sądu i tam też możemy przyznać się do winy, stwierdzić, że nie znaliśmy przepisu, że mieliśmy wątpliwości. I sąd też weźmie to pod uwagę. Byłem na kilku rozprawach w sądzie, gdzie ja jako policjant nawet nie wszedłem na salę rozpraw, by składać jakiekolwiek zeznania, bo kierowca od razu poddawał się karze, uznając, że to policja miała rację.

Więcej o: