Sikorski w TOK FM: "Nikt nie uwierzy w misję pokojową, niezależnie od tego, jaki kolor będą miały rosyjskie czołgi"

20 tys. żołnierzy - takie siły Rosja miała zgromadzić przy granicy z Ukrainą. Według NATO Rosja może ich tam wysłać pod pretekstem misji pokojowej. - Byłoby to pogwałcenie prawa międzynarodowego - oświadczył w TOK FM Radosław Sikorski, szef polskiego MSZ.

"Rosja skoncentrowała na ukraińskiej wschodniej granicy ok. 20 tys. żołnierzy gotowych do walk" - czytamy w dzisiejszym oświadczeniu rzeczniczki NATO Oany Lungescu. - Te oddziały są bardzo blisko do granicy. Ma miejsce duże nasycenie nowoczesnym sprzętem, którego część jest przekazywana separatystom - doprecyzował w rozmowie z Maciejem Zakrockim Radosław Sikorski, szef polskiego MSZ.

Według NATO Moskwa może wykorzystać "pretekst misji humanitarnej lub pokojowej jako wymówkę do wysłania wojsk na wschodnią Ukrainę". A to - zdaniem Sikorskiego - będzie pogwałceniem prawa międzynarodowego. - Nawet jak będzie przedstawiane to jako misja pokojowa, to nikt nie ma prawa do ustanawiania misji pokojowych na terenie obcych państw bez zgody tych państw lub Rady Bezpieczeństwa ONZ. A wiadomo, że takiej zgody nie będzie - stwierdził minister w TOK FM.

- Uważam, że byłaby to fatalna decyzja dla Ukrainy, ale także dla samej Rosji, bo zamiast wycofania się z wsparcia dla separatystów, stanowiłaby utworzenie największego zamrożonego konfliktu w przestrzeni postsowieckiej - kontynuował Sikorski. W jego opinii byłoby to wydarzenie "wielokrotnie większe od Naddniestrza czy Górskiegoo Karabachu, Osetii czy Abchazji". - Rosja musiałaby tam przetrzymywać wielotysięczny kontyngent przez wiele lat. No i teren przez siebie okupowany wziąć na utrzymanie. To byłoby olbrzymim obciążeniem dla rosyjskiego budżetu - stwierdził Sikorski.

"Nie można mieć iluzji, że Ukraina nie będzie walczyć"

- Nikt nie uwierzy w misję pokojową, niezależnie od tego, jaki kolor będą miały rosyjskie czołgi - zaznaczył minister. Jednak jego zdaniem temu wszystkiemu można jeszcze zapobiec. - Minister Ławrow wspomniał o powrocie do formatu genewskiego, czyli Ukraina-Rosja-Stany Zjednoczone-Unia Europejska. To grupa, w której wszyscy interesariusze są reprezentowani i w której można dokonać pewnych wiążących ustaleń. Ale w czymś takim Ukraina musi chcieć wziąć udział. A gdy nastąpi wejście obcych wojsk, to podejrzewam, że nie będzie skora do rozmów.

- A wyobraża sobie pan międzynarodową czy NATO-wską pomoc Ukrainie w przypadku wejścia wojsk rosyjskich na jej terytorium? - dopytywał Maciej Zakrocki. - Mam bujną wyobraźnię i mogę sobie wyobrazić wiele rzeczy. Na pewno byłaby to eskalacja, która nie pozostałaby bez odpowiedzi, przede wszystkim ze strony ukraińskiej. Po Krymie można było mieć iluzję, że Ukraina nie będzie walczyć. Teraz takich iluzji chyba nikt nie może mieć - odparł minister.

- Byłem jednym z tych, którzy przestrzegali przed tym, że jak się raz uruchomi szowinistyczną propagandę, to potem staje się jej zakładnikiem. Geniusz to wiedzieć, gdzie się zatrzymać. Ale się nie zatrzymano. I teraz sytuacja jest skrajnie trudna - podkreślił Sikorski.

Więcej o: