Powstanie wg Żakowskiego: Tradycja samobójczego myślenia nie została przezwyciężona

Jacek Żakowski krytykuje prezydenta za podpisanie ustawy o ochronie Znaku Polski Walczącej. Zdaniem publicysty, to kolejne ograniczenie debaty publicznej. A o powstaniu warszawskim, wg Żakowskiego, trzeba dyskutować, ?bardzo ostro, gwałtownie i brutalnie?. - Ta szaleńcza tradycja polskiej polityki jest obecna i groźna. Nie została przezwyciężona - mówił w TOK FM.

70. rocznica wybuchu powstania warszawskiego powinna być - zdaniem Jacka Żakowskiego - nie tylko okazją do celebrowania, ale także przyczynkiem do poważnej debaty. Dla publicysty decyzja o rozpoczęciu powstania była błędem, w wyniku którego 200 tysięcy mieszkańców Warszawy zginęło, "a kolejne ponad 100 tysięcy doznało różnych okropności, których nie musieliby doznać, gdyby nie decyzja o wybuchu powstania".

- Myślę, że na ten temat trzeba rozmawiać bardzo twardo. Bo ta szaleńcza tradycja polskiej polityki jest obecna i dziś też jest groźna. Choć oczywiście nie ma takiej sytuacji i aż takich ryzyk w bliskim horyzoncie. Wydaje mi się, że tradycja samobójczego myślenia, często odwołująca się do bardzo pięknych, bohaterskich postaw, nie została przezwyciężona. Nawet mam wrażenie, że po okresie Solidarności, która jako zasadę walki wybrała nienarażanie Polaków, ta tradycja robi się bardzo gorąca - mówił Żakowski w "Poranku Radia TOK FM".

Siła argumentów

Według publicysty, dyskusję na temat powstania warszawskiego może poważnie ograniczyć ustawa o ochronie Znaku Polski Walczącej, którą podpisał wczoraj prezydent Bronisław Komorowski. Za dwa tygodnie, kiedy przepisy wejdą w życie, każdy, kto publicznie znieważy powstańczą kotwicę, narazi się na karę grzywny.

- Przypominam, że w Polsce grzywnę dobrze zamienia się na areszt. Myślę, że prezydent powinien tę ustawę zawetować. To bardzo groźna ustawa, jak każde ograniczenie debaty. Także dlatego, że ogranicza dochodzenie do racji w procesie interakcji między osobami, które mają różne poglądy.

Publicysta tygodnika "Polityka" obawia się, że w przypadku nowych zapisów możemy może dojść do wielu kontrowersji - jak w przypadku "tzw. wartości chrześcijańskich lub uczuć religijnych, których nie można w Polsce obrażać". - Wiemy, że niektórzy są bardzo wrażliwi i szybko się obrażają np. kiedy powie się coś niemiłego o papieżu. A w tych sprawach sądy w Polsce nie zawsze całkiem mądrze się wypowiadają - ocenił gospodarz "Poranka Radia TOK FM".

Więcej o: