Żakowski: Boeing 777 to nie Tu-154. Putin nie jest Hitlerem ani Stalinem, w powietrzu nie wisi nowa Jałta

Jacek Żakowski przestrzega przed zestawianiem katastrof prezydenckiego tupolewa i malezyjskiego boeinga, zestrzelonego na wschodzie Ukrainy. Tak jak zrobił to niedawno na okładce tygodnik "wSieci". - Mieszanie tych sytuacji jest dużo groźniejsze niż dotychczasowe fazy wciskania Polakom absurdalnych wizji wyobrażonego "zamachu smoleńskiego" - napisał w "Polityce".

Przed tygodniem "wSieci" na okładce zamieściło zdjęcia malezyjskiego boeninga zestrzelonego na wschodniej Ukrainie i polskiego Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem. Z napisem "Tak zabija Putin". Publicysta "Polityki" Jacek Żakowski przestrzega przed zestawianiem dwóch tragedii. Konsekwencje - jak przestrzega - mogą być dla Polaków bardzo poważne. Nie tylko dlatego, że zestawianie wydarzeń z kwietnia 2010 i lipca 2014 jest całkowicie nieuprawnione.

- Mieszanie tych sytuacji jest dużo groźniejsze niż dotychczasowe fazy wciskania Polakom absurdalnych wizji wyobrażonego "zamachu smoleńskiego". Bo wiele wskazuje, że Zachód niechętnie, ale wyraźnie, rusza do geostrategicznej konfrontacji z putinowską Rosją, która się rozbrykała i zaczyna uwierać. Zachodowi zależy na tym, żeby dużą sprawę załatwić małym kosztem. Ważne, by nie był to nasz koszt, czyli by polskich polityków traktowano poważnie i by się z ich argumentami liczono - napisał Żakowski w najnowszej "Polityce".

"Uznają, że zbzikowaliśmy"

Publicysta nie ma wątpliwości, że do bycia traktowanym poważnie w rozgrywce Zachodu z Rosją potrzeba "sprawności dyplomatycznej, analitycznej czujności, twardego realizmu i przede wszystkim powagi".

- Jak nasi sojusznicy usłyszą idącego po władzę Macierewicza, stawiającego znak równości między Gruzją, katastrofą smoleńską, wojną na Ukrainie i zestrzeleniem boeinga 777, od razu uznają, że zbzikowaliśmy i będą mieli doskonały pretekst, by wszystko załatwić bez nas.

Jacek Żakowski przyznaje, że oczywiście "różne analogie narzucają się" po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu. Ale jak przekonuje, nie należy ich rozwijać. - Boeing 777 to nie Tu-154, Putin nie jest Hitlerem ani Stalinem, Ukraińcy nie są Serbami z 1914 r., w powietrzu nie wisi nowa Jałta ani Monachium. Jeśli nie chcemy stać się ofiarą własnych złudzeń, musimy widzieć i opisywać świat, jaki jest, a nie jaki byłby dla nas z różnych względów wygodny. Zwłaszcza że trudne czasy dopiero się zaczynają.

Więcej o: