"Słowa o biciu i gwałceniu kobiet nie są lewicowe czy prawicowe. Są paskudne" - Tusk na konferencji z Fuszarą

- Trzeba uczulić ludzi na tych, którzy z przemocy chcą zrobić sposób na publiczne życie. A oni się pojawiają - mówił na konferencji prasowej Donald Tusk. Tłumaczył tym, dlaczego to akurat prof. Małgorzata Fuszara została nową pełnomocniczką ds. równego traktowania.

Premier Tusk zadeklarował jednoznacznie: - Jestem od 11 lat liderem partii centroprawicowej i nie miałem żadnych wątpliwości, że kompetencje i sposób podejścia do spraw pani profesor Fuszary idealnie pasuje do tego, co chcę zrobić jako premier rządu w tych sprawach i że kolory ideologiczne niespecjalnie mają znaczenie, gdy mówimy o tych najbardziej fundamentalnych kwestiach.

Szef rządu tłumaczył w ten sposób powołanie prof. Małgorzaty Fuszary na pełnomocniczkę ds. równego traktowania. Socjolożka, dyrektorka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW, współtwórczyni gender studies na Uniwersytecie Warszawskim, jest blisko związana ze środowiskami feministycznymi - jej nominacja wzbudziła ich duży entuzjazm.

"Słowa o biciu i gwałceniu kobiet - paskudne"

Wystąpienie premiera na konferencji pełne było deklaracji światopoglądowych i określenia, jakie jest podejście rządu w kwestiach wykluczenia. - Istnieje pilna publiczna potrzeba, żeby na nowo postawić bardzo mocno kwestię tolerancji, wzajemnego szacunku, godności osoby ludzkiej, bo ona bywa naruszana także przez polityków. Dla nas nie miało większego znaczenia, że z panią profesor mamy różne poglądy polityczne czy że nie ze wszystkim się zgadzamy - podkreślił Tusk.

Odniósł się też do polityków Kongresu Nowej Prawicy: Roberta Jarosława Iwaszkiewicza i Janusza Korwin-Mikkego, który zaczął stosować przemoc fizyczną w publicznej debacie. Premier (nie używając imion i nazwisk tych polityków) stwierdził: - Nie wiem, czy to prawicowe, czy lewicowe, jeśli jakiś polityk mówi o tym, że kobietę lepiej bić, bo lepiej rozumie swoją rolę, albo że każda kobieta chce być zgwałcona. Wydaje mi się, że to przede wszystkim jest paskudne i głupie.

"Potrzebna pewna wrażliwość"

- Kluczowy jest pewien typ wrażliwości: trzeba chcieć zrozumieć słabszego, bitego, pogardzanego, odzieranego z godności, pozostawionego samemu sobie. Nam jest zupełnie obojętne, czy ta wrażliwość ma korzenie w ideach prawicowych, czy lewicowych - podkreślał Tusk.

Przyznał, że bardzo mu zależy, żeby te kwestie pojawiały się w życiu publicznym na większą skalę. Dodał, że chodzi mu o to, żeby "uczulić ludzi na tych, którzy z przemocy chcą zrobić znowu sposób na publiczne życie. A oni się pojawiają, to jest jeszcze margines, ale pojawiają się coraz częściej".

Więcej o: