Bojkot mundialu w Rosji? Niemiecka prasa ocenia: Populizm, odwracanie uwagi od sankcji, zimna wojna

- Nawet gdyby Putin poczuł się urażony odebraniem mu turnieju, sens mają tylko szybko działające, wyraźne sankcje polityczne i gospodarcze. Ale psucie zabawy w chwili, kiedy Niemcy znowu są w piłkarskiej gorączce, wymaga co najmniej tyle charakteru, ile nałożenie prawdziwych sankcji - ocenia jeden z niemieckich dzienników.

"Zestrzelenie MH17 i przybycie do Holandii pierwszych trumien kładzie kres przeświadczeniu, że chodzi o wojnę toczącą się daleko od nas. Sposób, w jaki separatyści zachowują się na miejscu katastrofy, dokumentuje, z kim mamy do czynienia po tamtej stronie: radykałowie nie czują jakiegokolwiek respektu przed ofiarami cywilnymi" - napisał stołeczny "Die Welt".

Zdaniem dziennika zestrzelenie kolejnych dwóch maszyn armii ukraińskiej było "postawieniem kropki nad i". "Kto w bezpośrednim sąsiedztwie wystawiony jest na takie ryzyko, powinien, w myśl własnych przekonań, zacząć podejmować stosowne działania. W przypadku Rosji oznacza to ostre sankcje, przy jednoczesnej gotowości do dialogu. Europa musi stać się dla prezydenta Rosji bardziej przewidywalna. W innym wypadku ciągle będzie sprawdzał, jak daleko może się posunąć" - czytamy dalej.

Odebranie Rosji mundialu? Populizm

"Szpagat, jaki usiłuje zrobić Unia Europejska w zmaganiach o możliwe sankcje wobec Rosji, nie może się udać. Europa chce ukarać Rosję, ale nie sprawiając jej zbyt wiele bólu. Metoda akupunktury jak dotąd nie zrobiła na prezydencie Rosji Władimirze Putinie wielkiego wrażenia" - ocenia "Märkische Allgemeine". "Łagodny kurs raczej utrzymuje niepewność, także w rodzimej gospodarce. Inwestycje są zamrożone, rosyjscy partnerzy wstrzymują się z zamówieniami. Komu właściwie ta gra na zwłokę ma pomóc?" - pyta dziennik z Poczdamu.

"Heilbronner Stimme" uważa natomiast, że zmiana gospodarza kolejnego mundialu to zwykły populizm. "Nawet gdyby Putin poczuł się urażony odebraniem mu turnieju, sens mają tylko szybko działające, wyraźne sankcje polityczne i gospodarcze. Kosztują więcej niż słowa. Mundial mimo to może zbojkotować każdy. Ale psucie zabawy w chwili, kiedy Niemcy znowu są w piłkarskiej gorączce, wymaga co najmniej tyle charakteru, ile nałożenie prawdziwych sankcji" - podsumowuje.

Politycy chcą odwrócić uwagę od sankcji

"Nie jest przypadkiem fakt, że dyskusję na temat bojkotu mundialu 2018 rozpoczęli teraz właśnie niemieccy politycy. Zauważyli, że dłużej już nie mogą unikać konfrontacji: po zestrzeleniu przez prorosyjskich separatystów malezyjskiego samolotu i muszą sięgnąć po drastyczny środek, którego prezydent Putin nie może ignorować" - podaje "Main-Echo".

Politycy mają jednak obawiać się skutków ostrych sankcji gospodarczych, więc próbują odwrócić uwagę opinii publicznej przez chęć odebrania Rosji mundialu.

"Sächsische Zeitung" uważa natomiast, że zwolennicy bojkotu nie wyciągnęli lekcji ze wcześniejszych prób blokowania Igrzysk Olimpijskich w Moskwie czy Los Angeles. "Takie środki odwetu trafiają w niewłaściwych - w sportowców i sympatyków sportu. () Bojkot imprez sportowych należy do arsenału zimnej wojny, która najwyraźniej znowu wraca" - ocenia drezdeński dziennik.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

embed
Więcej o: