"Nie jest takim potworem, jakim zobaczył go świat". Dziennikarka o słynnej fotografii z Ukrainy

"Ta fotografia obiegła świat. Wylądowała na pierwszych stronach gazet, wywołała falę oburzenia" - pisze na swoim blogu w serwisie Polityka.pl Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz, dziennikarka zajmująca się tematyką wschodnią. Chodzi o zdjęcie separatysty, który - w wydawałoby się triumfalnym geście - unosi maskotkę jednej z małych ofiar katastrofy malezyjskiego boeinga.

"Na pierwszych stronach gazet wyglądało to jak gest triumfu zaślepionej nienawiścią siły nad bezbronnymi ofiarami" - pisze Kwiatkowska . Dodaje jednak, że wystarczy poznać kontekst całej sytuacji, by zobaczyć ją w innym świetle. Kontekstu ma dostarczać film, na którym widać, jak mężczyzna zdejmuje czapkę, żegna się i odkłada zabawkę. "Wszystkich zabili, nikogo nie żałowali" - mówi jeszcze.

 

"Nie mam zamiaru bronić ani człowieka ze zdjęcia, ani donbaskich separatystów. Piszę o tym przede wszystkim po to, by uczulić nas wszystkich na zbyt proste prawdy o życiu. By pokazać, jak dużo zostaje poza medialnym obrazkiem. Niby oczywista oczywistość, ale dobrze ją sobie przypomnieć" - pisze jeszcze Katarzyna Kwiatkowska.

Jeszcze szerszy kontekst

Osoby komentujące wpis Katarzyny Kwiatkowskiej wskazały jeszcze szerszy kontekst dla prezentowanego zdjęcia i nagrania. Jak się okazało, mężczyzna pilnujący wraku samolotu wcześniej przedstawiał się jako mieszkaniec Słowiańska, który spontanicznie postanowił przyłączyć się do sił samoobrony, jak sami o sobie mówią separatyści. W takiej roli wystąpił w jednym z reportaży TVN 24. Pozował wówczas z wyrzutni RPG, którą nazywał "Goodbay America".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Więcej o: